Apel do lekarzy: nie dawajcie naszym dzieciom lizaków!

Badanie dobiegło końca, małe przerażone dziecko przestało płakać. Albo jeszcze nie przestało i chlipie. I co medyk robi? Wyciąga lizaczka. „Proszę, to twoja nagroda”.

 

Tak właśnie moja Córcia poznała smak lizaków. W domu nigdy jej czymś takim nie częstowaliśmy, znajomi też raczej wiedzieli o naszym stosunku do słodyczy dla dzieci i nie obdarowywali Córci słodkościami. Przyszedł jednak ten moment, gdy po którejś stresującej wizycie u lekarza pojawił się on. Lizak.

 

Co takiego złego w niewinnym lizaczku? Otóż nie dość, że psuje on zęby (przyczyną próchnicy są kwasy produkowane przez bakterie, rozkładające cukry zawarte w takich słodkościach), zmienia poczucie smaku (jeśli dziecko do tej pory jadło umiarkowanie słodkie produkty, to posmakowanie mega słodkiego lizaczka sprawi, że te umiarkowanie słodkie owoce czy bezcukrowe przekąski będą się wydawały mniej słodkie, a więc mniej pożądane), to jeszcze wpływa na psychikę! Uzależnia dziecko od słodkich nagród.

 

Jestem „dzieckiem stanu wojennego”, które słodycze miało od święta i utożsamia je z czymś cudownym… Wyczekanym… Wspaniałym… Gdy jest mi źle – sięgam po czekoladę. Gdy jest mi bardzo dobrze – nagradzam się deserami. Pisałam Wam zresztą o takim mechanizmie w tekście „Lody w nagrodę? To nie jest dobry pomysł!” – gloryfikowanie słodkości przez dorosłych może się skończyć tym, że nasze dzieci też uznają jedzenie słodyczy za najlepsze lekarstwo na chandrę („Będę płakać, dopóki mi nie kupią tej czekolady!”), za najlepsze pocieszenie, za najlepszą nagrodę. Stąd krótka droga do nadwagi, otyłości, cukrzycy typu drugiego, problemów z sercem, ze stawami, z kręgosłupem i z zębami…

 

Doszło do tego, że moja Córa po każdej wizycie u lekarza domaga się lizaczków. I czasem je dostaje. Często też otrzymuje naklejki. Teraz chyba każdy koncern farmaceutyczny produkuje naklejki „dzielnego pacjenta”. Dzieci lubią naklejki. Moje dzieci w umiarkowany sposób również, choć ostatnio widzę, że już nawet nie chcą tych nalepek z gabinetów lekarskich brać.

 

Są też przeciwnicy kar i nagród w wychowaniu, którzy na moim miejscu apelowaliby do lekarzy: „Nie dawajcie naszym dzieciom żadnych nagród!”. Ani lizaczków, ani nawet naklejek. Bo dawanie nagród to tak, jak dawanie kar. I trochę się z tym podejściem zgadzam, choć nie jestem jeszcze na tym stopniu wtajemniczenia rodzicielskiego, aby zupełnie bez kar i nagród (również w formie upomnień i pochwał) obyć.

 

Wczoraj spotkało nas coś miłego. U ortodonty Córka dostała… Pierścionki. Trochę spanikowała pod koniec wizyty i trzeba było ją jakoś uspokoić. Ortodonta to lekarz, który chyba po lizaczka sięgnąłby jako ostatni (ciamoranie lizaków ma też negatywny wpływ na zgryz). Zamiast słodkości wyjął z szafy pudełko z pierścionkami. Piękne, co?

 

 

Ciekawe, co pan doktor ma dla chłopców…

 

Tekst i foto: KOM

 

 

***

 

Drogi Czytelniku! Może zainteresuje Cię oferta Mamkowego Sklepu? Zapraszam serdecznie na www.sklep.mamkowo.pl!




***




Dla Użytkowników Facebooka:

Nie chcesz przegapić żadnego wpisu na Mamkowo? Kliknij „Lubię to!” na moim fanpage: Mamkowo – serwis dla rodziców (wcale nie musisz być rodzicem, ale możesz, nie zabronię Ci tego). Od razu rzutem na taśmę zapraszam do mamkowej grupy. 

 

Interesujesz się zdrowym żywieniem? W takim razie wskakuj do grupy „Dietetyczne Rewolucje”. Możesz też polubić mój prywatny fanpage: „Psychodietetyczka Karolina Osińska-Marcińczyk”. Będzie mi bardzo miło.




A może masz profil na Google+?

W takim razie wpadaj na konto Mamkowo!




A miłośników Instagrama zapraszam na profil Mamkowo.pl.




Do zobaczenia!


Zaciekawiło Cię to? Proszę podaj dalej!

17 thoughts on “Apel do lekarzy: nie dawajcie naszym dzieciom lizaków!

  • 15 lipca 2018 at 08:50
    Permalink

    Według mnie nie ma co za bardzo chronić od słodkości. Wiaodmo trzeba mieć umiar ale lizak, baton czy chipsy tp jest dzieciństwo i nie zastąpią tego, żadne daktyle czy inne sprawy.
    Sama jem zdrowo i unikam słodkości ale wszystko jest dla ludzi.

    Reply
    • 15 lipca 2018 at 09:38
      Permalink

      Tak, tylko mi chodzi o to, aby nie utożsamiać słodkości z nagrodą

      Reply
      • 19 lipca 2018 at 19:54
        Permalink

        Zgadzam się, nagradzanie za każdym razem słodyczami wchodzi w nawyk, a nawyki bardzo trudno zmienić. Raz dziecko dostanie coś innego niż lizaka/cukierka/pralinkę i będzie niezadowolone, bo odezwie się mu „głód cukrowy”.

        Reply
  • 15 lipca 2018 at 09:44
    Permalink

    pierścionki to super pomysł! 🙂

    Reply
  • 19 lipca 2018 at 10:32
    Permalink

    Lizaki to zło 🙂 szkoda ząbków. Ale czasem odnoszę wrażenie że co którzy powinni bać o nasze zdrowie i nas uświadamiać robią zupełnie odwrotnie, jakby chcieli tym sposobem zapewnić sobie byt i dobrobyt od ciagle przybywających nowych przypadków zachorowań.

    Reply
  • 19 lipca 2018 at 10:49
    Permalink

    Jestem po tej stronie barykady, że jeżeli w domu i na co dzień pilnujemy zasad, trzymamy zdrową dietę, to nie ma co popadać w skrajności i od jednego lizaka świat się nie zawali. Nie piszę tego oczywiście złośliwie, bo zrozumiałam przesłanie tego artykułu, i oczywiście jeżeli lekarze znajdą inną alternatywę nagradzania po wizycie to super!

    Reply
  • 19 lipca 2018 at 11:19
    Permalink

    Zdrowy rozsądek potrzebny jest zawsze i wszędzie. Jestem natomiast bardzo przeciwna jakiemukolwiek nagradzaniu dziecka po wizycie u lekarza. O obdarowywaniu czymkolwiek przez obcych – jakby nie patrzeć – ludzi, to już nawet nie mówię.
    Rodzice mają prawo do niechęci do słodyczy/naklejek/czegokolwiek. Inni powinni to respektować i nie wychylac się przed szereg.

    Reply
  • 19 lipca 2018 at 11:27
    Permalink

    Nasz lekarz daje do wyboru żelek albo precelek. I nie widzę w tym nic złego. Nie do końca rozumiem odcinanie dzieci od jakichkolwiek słodyczy. Jestem raczej zwolenniczką zasady, żeby dawać je w umiarkowanych dawkach. Jednak każdy ma wybór i to jest piękne 😉

    Reply
  • 19 lipca 2018 at 16:41
    Permalink

    U mnie pani dentystka daje tak zwane zdrowe lizaki, bez cukru. U lekarza natomiast dzieci dostają naklejki i są w takim wieku, że z dumą noszą je na koszulce przez cały dzień. Nie widzę w tym problemu, ale zgadzam się z Tobą, że słodyczy nie powinno się dawać obcym dzieciom bez pytania rodziców o zgodę. Przecież nie chodzi tylko o wychowanie, ale dziecko może np chorować na cukrzycę.

    Reply
  • 20 lipca 2018 at 10:56
    Permalink

    Nigdy nie spotkałam się z sytuacją, w której lekarz częstuje dziecko lizakiem w nagrodę, ale to faktycznie słaba praktyka.
    Z dzieciństwa pamiętam naklejki u lekarza 🙂

    Reply
  • 20 lipca 2018 at 13:51
    Permalink

    Zgadzam się z Tobą. Mnie to też irytuje, tak samo, jak żelki. Mam nadzieję, że to się kiedyś zmieni. Pozdrawiam 🙂

    Reply
  • 21 lipca 2018 at 02:01
    Permalink

    Chyba bym zaczęła strzelać do lekarza, który bez uzgodnienia ze mną daje słodycze mojemu dziecku. Dochodzi jeszcze jeden aspekt – przyjmowania słodyczy od nieznajomych!

    Reply
  • Pingback:Czego nie powiedziałam w „Pytaniu na śniadanie” – Mamkowo.pl – blogo-serwis dla rodziców

  • 27 lipca 2018 at 22:02
    Permalink

    Naklejki kojarzę i nawet pierścionki, ale lizaczków nie bardzo. Co prawda córka ma już dwanaście lat, może teraz moda na lizaki nastała 🙂 Lizaczka na gardło kojarzę z jakąś reklamą, co wydało mi się beznadziejne.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *