Kobieto: poroniłaś – twoja wina

Ponad sto Polek dziennie roni swoje dziecko. Statystyki są przerażające. Takie tragedie wydarzają się niezmiernie często. Mnie też to spotkało. A wiecie, co jeszcze jest w tym tragicznego? To, jak o tym fakcie mówimy.

To kobieta „poroniła”, to ona „straciła dziecko”. Nie ma czasownika, który opisałby ten stan i jednocześnie nie stawiał kobiety w roli winnej. Nie powiemy: „dziecko zostało odesznięte”, „odeszło”, nie – to kobieta je straciła, poroniła. To ona jest winna.

Co zrobiłam źle? Dlaczego mnie to spotkało? A przede wszystkim: jak mogłam tego uniknąć? – oto myśli kobiety po poronieniu. I ten uciekający wzrok rozmówców. I te ściszone głosy. I pocieszenia lekarza, że to bardzo częste zjawisko…

I jak powiedzieć o tym komukolwiek bez wkopywania się w jeszcze głębszy dół poczucia winy? „Poroniłam”, „straciłam ciążę”… Jakbym zrobiła to celowo, umyślnie.

Pamiętam moje poronienie. To była pierwsza ciąża, jeszcze wczesna. Pamiętam tę rozpacz, to poczucie winy. I ten strach, gdy zaszłam w drugą ciążę. Ta obawa o maleństwo… Nie życzę tego nikomu.

Może udałoby się znaleźć jakieś określenie, które nie będzie stygmatyzowało kobiet po poronieniu? Nasz język taki piękny, taki bogaty. Macie jakiś pomysł?

KOM

Zaciekawiło Cię to? Proszę podaj dalej!

3 thoughts on “Kobieto: poroniłaś – twoja wina

  • 6 lutego 2017 at 18:24
    Permalink

    może: ciąża obumarła ?

    Reply
  • 7 lutego 2017 at 13:51
    Permalink

    Nie wiem jak inczej to określić. Ale również straciłam swoją pierwszą ciaże. Było trudno, ale co nas nie zabije to nas wzmocni. Teraz jestem w 3 ciąży. Druga była mega nerwowa, podtrzymywana na początku. Ale zakończyła się dobrze i teraz czekam na 2 malucha. Tym razem już bez stresów, wiem ze musi być dobrze.

    Reply
    • 7 lutego 2017 at 15:28
      Permalink

      Będzie!!!
      Trzymam kciuki!

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *