„Narratolgia” – bajkopisarstwo dla każdego

Gdyby była taka książka, gdy studiowałam polonistykę… Może więcej osób z mojego roku zostałoby „w zawodzie” – bo dziś można ich spotkać w bankach, urzędach, czy firmach telekomunikacyjnych. Przy piórze pozostała garstka.

 

Przeczytałam „Narratologię” Pawła Tkaczyka i będę to musiała zrobić jeszcze raz. Tym razem z notesem i długopisem, robiąc notatki. Tyle praktycznej wiedzy w tak na pozór krótkiej książce! „Umiejętność opowiadania historii tkwi w Tobie od zawsze. Opanuj ją i rozwiń” – zachęca autor już od okładki. A po chwili zabiera nas w podróż rozpoczynającą się od… końca świata.

 

 

„Film powinien zaczynać się od trzęsienia ziemi, potem zaś napięcie ma nieprzerwanie rosnąć” – stwierdził kiedyś Alfred Hitchcock. I Tkaczyk chyba hołduje tym słowom. Opis końca świata jest przyczynkiem do opowieści, jak wielką rolę opowiadanie pełni w naszym życiu. Jak dobrze poprowadzoną historią można wpływać na masy. Jaki wpływ na nasze losy mają emocje.

 

Emocji podczas lektury „Narratologii” nie brakuje. Bo jak można bez nich czytać o dziewczynce, która do trzynastego roku życia była trzymana w odosobnieniu, przywiązywana do fotelika dziecięcego z otworem na nocnik?

 

Po co takie opisy w poradniku dla marketingowców? Zapytacie. Otóż „Narratologia” to nie do końca poradnik. Paweł Tkaczyk przyznał w którymś z wywiadów, że wydawnictwo PWN naciskało nieco na stworzenie książki popularnonaukowej, z masą przypisów. On sam, zanim doszedł do tej „Narratologii”, którą miałam przyjemność przeczytać, wyrzucił do kosza dwie wcześniejsze wersje. I tak powstała kreatywna opowieść o kreatywnym tworzeniu opowieści 🙂

 

Dlatego odwołałam się do moich studiów polonistycznych. Przeczytałam tony podręczników, które w zamyśle autorów miały nauczyć innych pisać. Miały, ale nie do końca uczyły. „Oj, żeby umieć pisać, to trzeba mieć talent!” – powiecie. Więc powtarzam: „Umiejętność opowiadania historii tkwi w Tobie od zawsze”! Tak. W każdym z nas.

 

Dawno, dawno temu nie było jeszcze słowa pisanego. Historie jednak były przekazywane z pokolenia na pokolenie. Starszyzna opowiadała je młodszym. A młodsi zapamiętywali i podawali je dalej. Historie te pełniły wiele funkcji. Mogę nawet śmiało napisać, że bez nich nie bylibyśmy ludźmi. Nie doszlibyśmy do poziomu rozwoju, jaki mamy dziś.

 

Ot choćby bajka o Czerwonym Kapturku. Krwawa niezwykle. To przecież opowieść o tym, że nie należy rozmawiać z nieznajomymi. Jakże inaczej brzmi: „Nie rozmawiaj z nieznajomymi” od „Morał stąd płynie – proszę słuchać, urocze, wdzięczne me dziewuszki, że obcych ludzi pogaduszki należy puszczać mimo ucha. Pogwarki wprawdzie miła chwilka, lecz blisko stąd do paszczy wilka”. I to po całej historii o dziewczynce idącej do babci… Zresztą w książce Tkaczyka poznajemy inną nieco wersję tej baśni…

 

„Narratologia” to książka dla początkujących pisarzy, dziennikarzy, marketingowców, PR-owców, ale też nauczycieli i innych ludzi, którzy często przemawiają: szefów firm, trenerów drużyn, księży(!), rodziców dzieci. Tak, dla rodziców też! Nie dość, że nauczymy się z niej lepiej opowiadać bajki, to i zdobędziemy narzędzia potrzebne do przekonywania innych do naszych racji. A rodzice wiedzą, że najtrudniej przekonać do czegoś własne dziecko. Szczególnie w tzw. fazie buntu 😉

 

Myślałam, że będzie się ją czytało trudno. Tymczasem mnogość przykładów i lekko poprowadzona narracja wiedzie nas poprzez odkrycia naukowe związane z ludzkim mózgiem, historie niebanalnych opowieści, dzieje retoryki. Uczymy się budować teksty, które porywają. Mamy do tego narzędzia, chociażby jak stereotyp (tak, dobry stereotyp w opowieści nie jest zły). Musimy pamiętać o perypetiach, problemach, przypadkach. Te ostatnie mogą być i dobre, i złe. I odwrotnie do tego, co podpowiada zdrowy rozsądek: przypadek, który pakuje bohatera w kłopoty jest dobry, a ten, który go z nich wybawia – już słaby. No właśnie, mamy bohatera, ale kogo jeszcze powinniśmy mieć w naszej opowieści? To zdradzi Wam Paweł Tkaczyk.

 

I będzie się przy tym odwoływał do bajek, baśni, filmów. A nawet do wymyślonych opowieści, które krążą jako miejskie legendy. Nie będzie nudził – obiecuję!

 

Na koniec jeszcze raz pochwalę autora, za skondensowanie tylu treści na 160 stronach, a Wydawnictwo PWN za wyjątkowo estetyczne i miłe w odbiorze wydanie (ten papier!).

 

Tytuł: „Narratologia”
Autor: Paweł Tkaczyk
Wydawnictwo: Wydawnictwo Naukowe PWN SA
Rok wydania: 2017

 

Gdzie można nabyć książkę? Polecam zamówić ją bezpośrednio u wydawcy – w Księgarni PWN.

 

KOM

 

Wpis powstał przy współpracy z Wydawnictwem Naukowym PWN SA.

Zapisz

Zapisz

Zaciekawiło Cię to? Proszę podaj dalej!

3 myśli na temat “„Narratolgia” – bajkopisarstwo dla każdego

  • 1 lipca 2017 o 11:26
    Permalink

    Dzięki wielkie za recenzję 🙂 I za porządne przygotowanie – o tym, że to któraś z kolei wersja książki wiedziało niewiele osób. Cieszę się, że „Narratologia” przypadła Ci do gustu 🙂

    Odpowiedz
  • 8 lipca 2017 o 12:22
    Permalink

    Tytuł brzmi jak jakaś ksiązka naukowa, chybabym nie sięgnęła po to w księgarni

    ale skoro można się od tego nauczyć opowiadać bajki…. ja nie umiem

    Odpowiedz
    • 8 lipca 2017 o 12:41
      Permalink

      Polecam, książka naprawdę napisana przystępnym językiem.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *