Niezwykła joga – asztanga

Joga asztanga, czy też może poprawniej: „Ashtanga Joga”, przy czym „aṣṭā” oznacza osiem, a „āṅga” znaczy człon  -to ośmiostopniowa ścieżka jogi, ścieżka Radża Jogi, jogi królewskiej. Zdobyła ona już u nas sporą popularność, bo jest niezwykle… aktywna.

Ta gałąź jogi ma swoje korzenie w kulturze Indii. Jest to dynamiczna odmiana tego sportu. 

Bazuje ona na związku techniki oddechu z ruchem. 

System „ruch-oddech”, czyli vinyasa, to cecha, która istotnie różni asztangę od innych form jogi.

– Każdy ruch powinien być wykonany z wdechem – to, co do góry, albo z wydechem – to, co na dół – tłumaczy Agnieszka Ostafińska  ze Świdnickiej Szkoły Jogi. – Nie przejmujemy się absolutnie precyzją, bo precyzja nam wyjdzie z ruchu. Jeśli będziemy mieli swobodę w poruszaniu się, to ładnie ciało się samo ustawia i to wszystko. Tak powinniśmy asztangę ćwiczyć.

Brzmi prosto, jednak problem polega na tym, że musimy ten oddech najpierw wypracować i dopracować. A i wówczas możemy się na zajęciach mocno zmachać.

Czy ta aktywna, dynamiczna joga odchudza?

– Joga z zasady nie odchudza – mówi Agnieszka. – Co prawda dzięki niej ciało się robi wysmuklone i sprężyste, ale niestety trzeba dodać do ćwiczeń odpowiednie jedzenie.

Asztanga jest przewidywalna.

– Program jest stały: napewno na każdych zajęciach będą trójkąty, namioty, napewno te pozycje będą, a niektórych znanych z popularnej jogi nie będzie  – wymienia świdnicka nauczycielka jogi.

Warto spróbować asztangę, szczególnie jeśli „zwykła” joga (nie ma czegoś takiego jak zwykła joga! Każda jest niezwykła) wydaje nam się zbyt monotonna.

– Mam dziewczyny, które nie miały z jogą popularną wcześniej kontaktu, przyszły na asztangę pierwszy raz i zostały – mówi Agnieszka. – To nie jest tak, że ta joga jest aż taka trudna. Ona dotyka naszej psychiki: czyli myślimy i mierzymy się samym ze sobą czy sami sobie dajemy ograniczenia. „Dałem radę”, albo „Następnym razem spróbuję, czy mi się uda więcej”. Mam dziewczyny, które przychodząc pierwszy raz na asztangę miały pierwszy kontakt z jogą i powiedziały po zajęciach, że jest super.  A ostatnio taka jedna dziewczyna opowiadała, że przyszła z córką i ta córka po zajęciach mówi: „Jak tak ma wyglądać joga, to ja dziękuję!”.

Tekst i foto: Karolina Osińska-Marcińczyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *