Pamiętnik odchudzania(!) 2018: Tydzień 26

Chyba znów powinnam tę serię nazwać „Pamiętniki (nie) odchudzania 2018”, bo moje działania z odchudzaniem ostatnio mało mają wspólnego…

 

No, ale dobra: jedziemy z koksem. Opiszę Wam pokrótce, jak to się sprawowałam…

 

poniedziałek, 25 czerwca

Posiłki nieregularne, brak porządnego obiadu. Brak też ćwiczeń jakichkolwiek.

 

wtorek, 26 czerwca

Obiad był, a potem nawet zielona herbata zamiast kawy mrożonej z gałką lodów podczas spotkania z koleżanką. Trzymałam się nieźle, aż mnie druga koleżanka nie nakarmiła chlebem z pasztetem na kolację. Biały chleb, pasztet z konserwy, kupny. Nieładnie.

 

środa, 27 czerwca

Dziś nawet też się trzymałam, ale zjadanie resztek po dzieciach mnie pogrążyło, szczególnie po południu, gdy wypisywałam się ze stowarzyszenia, w którym od czterech lat działałam. Dziewczyny na zebranie przyniosły ciastka, paluszki i ciasto. Ktoś musiał po własnych dzieciach podokańczać… To mnie kiedyś zgubi. Albo już mnie zgubiło.

 

czwartek, 28 czerwca

Imieniny Mężusia, z tej okazji ubiłam rano masło i upiekłam bułki pszenne, po czym wszyscy zjedliśmy śniadanie godne czterogwiazdkowego hotelu. Rozpieszczania męża ciąg dalszy, więc upiekłam też pizzę na mecz. Ubiłam majonez i zrobiłam domowy sos czosnkowy, a do tego jeszcze sos pomidorowy. No dobra, nie sama, tylko z Thermomixem TM5. Kocham go 😉 (a Ty się domyśl, czy piszę o to Mężusiu, czy o TM).

 

piątek, 29 czerwca

Dziś bardzo dużo lataniny. Byłam z bratem u rehabilitanta, a z synkiem na endoskopii (straszne przeżycie). Mąż namówił mnie na fast food. A jeszcze robiliśmy spore zakupy, to i czekolada wpadła do kosza. Na polepszenie nastroju. Bardzo zły pomysł. Zjadłam i co? Za chwile nastrój znów spadł. Kiedy ja się wreszcie tego nauczę, co powtarzam innym jak mantrę?

 

sobota, 30 czerwca

Impreza pod hasłem: „Imieniny Marcińczyków rodziny”. Było sporo słodkości, był alkohol, byli goście. Kalorii nie zliczę, choć na plus zapiszę, że pierwsza połowa dnia była dla mnie tak intensywna, że dosłownie pot kapał mi do oczu…

 

niedziela, 1 lipca

Moje imieniny. Dojadanie po wczoraj. Dużo kalorii i mocne postanowienie poprawy. Jak mocne? O tym za tydzień.

 

KOM
Foto: Canva

 

Zobacz też Pamiętniki (nie)odchudzania 2018:
* Tydzień 1
* Tydzień 2
* Tydzień 3
* Tydzień 4
* Tydzień 5
* Tydzień 6
* Tydzień 7
* Tydzień 8
* Tydzień 9
* Tydzień 10
* Tydzień 11
* Tydzień 12
* Tydzień 13
* Tydzień 14
* Tydzień 15
* Tydzień 16
* Tydzień 17 

 

I Pamiętniki odchudzania(!):
* Tydzień 18 
* Tydzień 19
* Tydzień 20
* Tydzień 21
* Tydzień 22
* Tygodnie 23 i 24
* Tydzień 25

 

***

 

Dla Użytkowników Facebooka:

Nie chcesz przegapić żadnego wpisu na Mamkowo? Kliknij „Lubię to!” na moim fanpage: Mamkowo – serwis dla rodziców (wcale nie musisz być rodzicem, ale możesz, nie zabronię Ci tego). Od razu rzutem na taśmę zapraszam do mamkowej grupy.

Jesteś u progu dłuuugiej odchudzeniowej drogi? Zapraszam do grupy „Schudnąć kilkadziesiąt kilo – odchudzanie długodystansowe”.

A może po prostu interesujesz się zdrowym żywieniem? W takim razie wskakuj do grupy „Dietetyczne Rewolucje”.

Możesz też polubić mój prywatny fanpage: „Psychodietetyczka Karolina Osińska-Marcińczyk”. Będzie mi bardzo miło.

 

A może masz profil na Google+?

W takim razie wpadaj na konto Mamkowo!

 

A miłośników Instagrama zapraszam na profil Mamkowo.pl.

Zaciekawiło Cię to? Proszę podaj dalej!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *