Straszymy dzieci szpinakiem

Znalazłam w Smyku fajną książeczkę dla mojej prawie dwuletniej córeczki: „Księga dźwięków”. Ostatecznie jednak jej nie kupiłam. Księga jak księga, zawierała ciekawe dla dziecka dźwięki, np. że krówka robi „muuuuu”. A co robi szpinak? Szpinak robi „bleee”…

Czemu straszymy dzieci szpinakiem? Przecież to prawie że cudowna roślina. Szpinak ma właściwości antynowotworowe, chroni przed miażdżycą, bogaty jest w potas (obniżający ciśnienie krwi), żelazo (ważne dla produkcji czerwonych krwinek) i kwas foliowy (tak wskazany dla kobiet w ciąży). Zawiera przeciwutleniacze: beta-karoten, witaminę C i luteinę. Jest też źródłem magnezu, zatem ma doskonałe właściwości antystresowe.

Tymczasem wielu dorosłych od dziecka nienawidzi szpinaku i nienawiść tę wpaja też swoim dzieciom. Często nie pamiętają nawet smaku ten „okropnej” rośliny i mówią, że nienawidzą dla zasady. A przecież szpinak można zrobić dobrze i smacznie. Pierogi ze szpinakiem są pyszne, szpinak z makaronem i wędzonym łososiem to danie niesamowite… A i sam szpinak – uduszony ze śmietanką lub mlekiem i podany z jajkiem – może być smaczny.

Nie kupiłam dziecku książeczki. Nie chcę, żeby moja córa od najmłodszych lat wierzyła, że szpinak jest „bleee”. Chyba wolę puścić jej bajkę o Popeye’u, marynarzu o dobrej naturze, który swoją siłę czerpie z jedzenia szpinaku. Szkoda tylko, że ten z kolei z fajką w zębach chodzi.

Tekst i foto: KOM

PS. Tekst pochodzi z mojego drugiego bloga: Motywacja do zdrowia.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *