Wakacje z małym dzieckiem w domku letniskowym?

Masz obawy, czy wybrać się na urlop z maleństwem do domku letniskowego? Okazuje się, że niektórzy właściciele ośrodków z domkami stworzyli je specjalnie dla rodzin z dziećmi!

 

To już nie te czasy, gdy warunki w domkach letniskowych były spartańskie. Dziś ośrodki wypoczynkowe bardzo dbają o ich wyposażenie i o to, aby rodzinom z dziećmi było przytulnie.

 

Wybrzeże, Mazury – tam najczęściej szukamy latem domków. Zapytałam kilka ośrodków o warunki dla dzieciaków.
 

Nasze domki są przyjazne rodzicom z małymi dziećmi, co przekłada się na ponad osiemdziesięcioprocentowy udział takich rodzin wśród naszych klientów – mówi Tadeusz Bira z domków Cadet na Mazurach (www.rydzewo.eu). I wymienia udogodnienia: – Dzieci do 3 lat nie płacą za pobyt Rodzice mają do dyspozycji między innymi łóżeczka z pościelą, krzesełka dla maluchów. Nasz teren jest całkowicie zamknięty, łatwo więc kontrolować maluchy. Mamy duży plac zabaw. Do dyspozycji są rowery z siodełkami dla maluchów.

 

Nasz obiekt jest przyjazny dla rodzin z dziećmi, przyjeżdżają do nas przede wszystkim rodziny z dziećmi w różnym wieku – mówi pani Barbara z Morskich Chat w Rowach nad morzem (www.morskiechaty.pl). – Dla tych najmłodszych udostępniamy łóżeczka, wanienki oraz krzesełka do karmienia (bezpłatnie). Domki są piętrowe, więc na schodach znajdują się bramki zabezpieczające. Aneksy kuchenne są w pełni wyposażone, w każdej chwili mama może upichcić coś pysznego dla swoich pociech. Posesja jest ogrodzona i znajdują się na niej tylko cztery domki, co sprawia, że w ośrodku panuje kameralna atmosfera. Nasze pociechy mogą zawierać wakacyjne znajomości, a i rodzice mogą wymieniać się swoimi spostrzeżeniami – zwłaszcza mamy. W obiekcie znajduje się bezpieczny plac zabaw dla dzieci a dla tych większych bezpłatne wi-fi, jednak zachęcamy do spacerów i wycieczek po okolicy – internet i TV mamy na co dzień w naszych domach, chyba że w razie niepogody… Poza tym w domkach znajdują się różne gry planszowe. Nasz ośrodek położony jest tuż przy Słowińskim Parku Narodowym, więc to idealne miejsce na spokojny wypoczynek, piesze i rowerowe wycieczki.

 

Naszymi gośćmi są przede wszystkim rodziny z malutkimi dziećmi. W każdym domku w Plejadach jest przygotowane drewniane łóżeczko, krzesełko do karmienia i wanienka do kąpieli oraz bramka na schody – wszystko bezpłatnie, nie ma żadnych dodatkowych opłat – opowiada Magdalena Gauer z ośrodka Plejady w Dźwirzynie (www.domkinadmorzem.pl). – Oczywiście pralka, zmywarka do naczyń i suszarka na pranie, żelazko i wszystko to w kuchni, co pozwala na przygotowanie pełnych posiłków. W łazience mamy również stopień do umywalki. Na terenie ogrodu stoją mebelki, które dzieci często zgarniają radośnie do domków – czyli tzw. zestaw „mebli wędrujących”. Każdy domek ma swoją piaskownicę. W kuchennej szafce znajdzie się też „zestaw niemowlaka” pierwszy bezpieczny kubeczek, kolorowe sztućce i inne gadżety do nauki samodzielnego jedzenia. Atrakcją jest nasz plac zabaw, kilka stref do zabawy: małe domki marynarskie, które zbudował nasz tata, a ideę rzuciła nasza mama, statek piracki – również jego dzieło, stół do kreatywnych zabaw piaskiem i wodą oraz typowa zjeżdżalnia, huśtawka, 12 piaskownic, kółko i krzyżyk. Świadomie nie organizujemy animacji. Wiemy, że najwspanialszym animatorem dla dziecka jest po prostu jego rodzic, jego serce i kreatywność. W codziennym biegu gubimy tę intymność z dzieckiem, również spokojną, radosną rozmowę z nim, naukę, czytanie książek. Mamy mniej cierpliwości, bo pracujemy, bo szukamy środków do rozwoju siebie samych, naszego zawodu. Bo po prostu żyjemy w szalonym pędzie. W Plejadach jest przystanek. Trzeba zacząć od kawy o poranku na placu zabaw. Trzeba posłuchać szumu morza, który dobiega do naszego ośrodka, i szelestu naszego starodrzewu: okazałych trzech dębów, kasztanowca giganta i subtelnych, zawsze na czasie  – brzóz. I w takiej ciszy porannej poczekać na pierwsze pobudki, okrzyki sfokusowanych na zabawę dzieci. I być gotowym, jak to zawsze rodzic, na tysiące pytań, zagadywań, na objaśnianie i uczenie świata. I trzeba z tego czerpać radość, i siłę do biegu po urlopie. I to jest nasza główna atrakcja – wyciszamy Rodziców, robimy Im reset. A reszta toczy się sama w rytmie dziecięcych szalonych pomysłów, które nie mają ani początku, ani końca. Mamy tylko jeden kłopot – nasze dzieci, bo gdy przyjeżdżają do Plejad, to są też nasze, ociągają się z wychodzeniem na plażę, bo wolą zostać w malutkich marynarskich domkach do zabaw, na statku pirackim, czy przy stole do przesypywania piasku, wody, bo akurat „gotują zupę” z kamyczków, muszelek i zielonych listków brzozy. Nasze dzieci tworzą nieformalne przedszkole, a ponieważ nasz ośrodek jest kameralny, to wędrują radośnie po innych domkach, odwiedzają się, jedzą wspólnie posiłki. I tak umęczone dziecięcymi eskapadami padają koło dwudziestej w łóżkach. I potem na tarasach siedzą rodzice, przy zapalonej świeczce, przy lampce wina i spokojnie odpoczywają.

 

Jak tworzy się ośrodek przyjazny dla dzieci?

 

Gdy 17 lat temu tworzyliśmy nasz ośrodek, nie mieliśmy zupełnie pojęcia o turystyce – poza naszą mamą, która – jako księgowa – pracowała w pewnym momencie swojego życia w ośrodku wypoczynkowym – wspomina Magdalena Gauer. – Astrofizyk, historycy sztuki, pedagog, dramaturg i ichtiolog – w takiej ekipie rodzinnej rozpoczęliśmy tworzenie miejsca, które kochamy, które jest naszym sposobem na życie i za które zawsze dziękujemy naszej mamie i tacie, bo to było ich marzenie, by zbudować małą firmę rodzinną dla… innych rodzin. Zależało nam na stworzeniu miejsca, w którym mogłyby odpoczywać rodziny z maluszkami.

 

Właściciele Plejad sami wówczas mieli małe dzieci przedszkolne. Szukali więc rozwiązań, które byłby sprzyjające właśnie rodzinom z dziećmi. Postawili na zieleń, ogród, kilka stref zabaw rozrzuconych wśród zieleni i na bezpieczeństwo. – Ucieczkę od betonu, od kostki brukowej i wszystkiego co jest „pod tzw. kreskę” – wyjaśnia Magdalena Gauer. – Po 17 latach udało nam się stworzyć całoroczny ośrodek familijny, a najlepszą rekomendacją są nasze rezerwacje, które trzeba robić z około dziewięciomiesięcznym wyprzedzeniem i stali goście, którzy wracają do nas kilka lat z rzędu. Mamy już turystów, którzy zaczynali na placu zabaw w Plejadach, a ostatnio w Wielkanoc przygotowywali się u nas już do matury.

 

Rodzice małych dzieci najbardziej zwykle obawiają się tego, że w domku letniskowym może być zimno przy naszej polskiej, kapryśnej pogodzie.

 

Nasze domki wyposażone są w ogrzewanie podłogowe, tak więc nie ma obaw, aby nasze pociechy nam zmarzły – mówi pani Barbara. – Zapraszamy gości nie tylko latem, ale przede wszystkim w okresie wiosennym i jesiennym, kiedy nad morzem jest dużo jodu. Spacery nad morzem w tym okresie maja zbawienną moc, zwłaszcza dla dzieci, które chorują często na gardło.

 

Wakacje to tylko część naszej pracy – mówi z kolei Magdalena Gauer. – Jesteśmy ośrodkiem całorocznym. Przyjeżdżają do nas rodziny na zmianę klimatu w maju, czerwcu, jesienią, często na kilka tygodni – dlatego dbamy o wyposażenie kuchni i wszelkie udogodnienia do dłuższego pobytu. Na tarasie zawsze leży przygotowane drewno do kominka – bezpłatnie. Wszystko, by było – jak w domu.

 

O czym rodzice powinni pamiętać wybierając się z dziećmi do domków letniskowych?

 

Powinni pamiętać, że mają dzieci i są za nich odpowiedzialni (bo nie wszystkim to wychodzi), a co najważniejsze wypoczywać – odpowiada Tadeusz Bira.

 

Powinni pamiętać o tym, że jadą nad morze, do ośrodka, gdzie przebywają tylko rodziny z maluszkami. I to buduje określony klimat ośrodka. Wieczorem jest cicho, spokojnie, a entuzjastyczne biesiadowanie toczy się w innych częściach Dźwirzyna, na pewno nie w Plejadach – zaznacza Magdalena Gauer. – Że wakacje w Plejadach to czas dla rodziny, że warto te chwile poświęcić tylko rodzinie. Ufamy, że nasz ogród i wtopiony w niego plac zabaw, pozwalają na twórcze spędzanie czasu z dzieckiem. I powinni pamiętać, że to czas bez tabletowych bajek, bez gier na telefonie rodziców. Ufamy, że tyle się dzieje w naszych Plejadach, że dzieci zapominają o wirtualnych „nianiach i wspomagaczach”. To kameralny ośrodek z 11 domkami, z ogrodem. Domki nie są ze sobą łączone, mają swój ogródek, swoją intymną strefę dla rodziny. Ośrodek jest bezpiecznie ogrodzony (brama na pilota i furtka na kod cyfrowy).

 

Każdy nastawiony na dzieci ośrodek oferuje im atrakcje. A turystyczne miejscowości obfitują w ciekawe miejsca.

 

Mamy plac zabaw, ogródek sztucznych zwierząt zagrodowych, świetlicę z zabawkami (gdyby padało) – wymienia Tadeusz Bira. – Po sąsiedzku mamy plażę gminną z miejscem do kąpieli, w okolicy znajduje się Mazurskie Safari ze zwierzętami.

 

Gościom z większymi dziećmi polecamy wyprawę na Wydmy Ruchome, zwiedzanie Skansenu w Klukach czy wejście na Latarnię w Czołpinie – opowiada pani Barbara. – Oczywiście będąc w Rowach nie można pominąć wypadu do Ustki czy Doliny Charlotty, gdzie na dzieci czeka cała masa atrakcji. Zawsze chętnie służymy pomocą w każdej sprawie i staramy się aby nasi goście wyjeżdżali wypoczęci, zadowoleni i wracali do nas.

 

Najbardziej czujemy się spełnieni, gdy widzimy, że dzieci bawią się na placu zabaw również z rodzicami – mówi Magdalena Gauer. – Mieliśmy wiele szczęścia, bo gościliśmy przez te lata wspaniałych młodych rodziców, ludzi otwartych, kreatywnych, którzy organizowali a to wspólne czytanie bajek dla wszystkich Plajedowiczątek, a to mecze sportowe, zabawę w ośrodkową restaurację, wojnę piracką, szukanie skarbów. Ktoś nam kiedyś powiedział, że wyzwalamy energię do działania z dziećmi. Więc pielęgnujemy to z całego serca.

 

A jak z atrakcjami w okolicy? – Samo Dźwirzyno jest taką atrakcją – podkreśla Magdalena Gauer. – To maleńka miejscowość, była wioska rybacka, teraz z bardzo nowoczesną infrastrukturą. To miejsce familijne, dla rodzin z małymi dziećmi. Mielno to młodzież, Dźwirzyno raczej rodziny. Wiele miejsc z dobrym domowym jedzeniem. Genialne trasy rowerowe (kilkudziesięciokilometrowe), wyasfaltowane w przepięknych parkach, lasach nadmorskich, trasy na rolki, na spacery z kijkami. Wypożyczalnie rowerów z krzesełkami dla dzieci i karetami. Szerokie, czyste plaże. Zejścia na plażę wybrukowane – można długo jechać wózeczkiem. Wszędzie zjazdy na chodnikach dla wózków. Ulice oświetlone. Biedronka, Market Polo i wiele sklepików. Coraz mniej straszących plastikowych namiotów – sklepów. Ścieżka zdrowia z urządzeniami do trenowania fitness. Basen ze strefą dla dzieci – odkryty i zamknięty. Stadnina koni  w pobliskim Mrzeżynie oraz w Budzistowie. Kołobrzeski Aquapark – 10 km od Dźwirzyna. Gminny Ośrodek Sportu – z nowoczesnymi placami zabaw, boiskami i wypożyczalnia sprzętu, w tym mini skatepark. Pomerania Fun Park – w Dygowie, mega zabawownia na 1 cały dzień. Ogrody Hortulus  w Dobrzycy. Kurort Kołobrzeg. Trzęsacz, Rewal.

 

Jeśli wybieramy się pierwszy raz do ośrodka z domkami letniskowymi z małym dzieckiem, dopytajmy dokładnie:
– czy na wyposażeniu jest łóżeczko dla niemowlęcia, wanienka, krzesełko do karmienia,
– na jakich gości nastawia się ośrodek – czy w terminie, w którym się tam wybieramy, nie będzie np. grup młodzieży,
– czy ośrodek jest ogrodzony,
– jak wygląda sprawa ogrzewania,
– czy nie ma problemów z ciepłą wodą,
– czy na terenie ośrodka jest plac zabaw,
– jak daleko jest do plaży, innych atrakcji,
– czy do plaży dojdziemy z wózkiem.

 

Jeśli ośrodek nie posiada wyposażenia dla maluchów, możemy zabrać ze sobą łóżeczko turystyczne, dmuchaną wanienkę. Pamiętajmy o ulubionej zabawce naszego dziecka. I o książeczce zdrowia, która (odpukać) może się przydać w najmniej spodziewanym momencie. Miejmy też ze sobą plastry, płyn odkażający i środku przeciwbólowe oraz przeciwgorączkowe dla dziecka. Nie zapomnijmy o preparacie z filtrem UV i o repelencie przeciwko owadom. Oprócz ubrań typowo letnich zabierzmy też bluzę i długie spodnie na chłodne wieczory i cienką kurtkę przeciwdeszczową.

 

Przydadzą się też dmuchańce: piłki, koła, pływające zwierzaki, materace (w podróży zajmują mało miejsca, za to zapewniają rozrywkę nad wodą i na plaży). Kredki, papier, książeczki, puzzle – to na podróż i na deszczowe dni. Warto też wziąć igłę i nitkę oraz nożyczki do paznokci.

 

I zabierzmy obowiązkowo dobre nastawienie! Na urlopie z dziećmi naprawdę można wypocząć! Trzeba tylko się odpowiednio przygotować, a na miejscu wrzucić na luz!

 

Czego Wam i sobie życzę!

 

Karolina Osińska-Marcińczyk

Fot. Plejady

 

 

Zapisz

Zaciekawiło Cię to? Proszę podaj dalej!

4 thoughts on “Wakacje z małym dzieckiem w domku letniskowym?

  • 1 sierpnia 2017 at 11:04
    Permalink

    Bylismy w tym roku w domku nad morzem. Nie było łózeczka, krzesełka, nic. Musieliśmy radzić sobie sami i mały spał z nami. Ale fajnie było

    Reply
    • 7 sierpnia 2017 at 17:27
      Permalink

      Też tak miałam. Nie sprawdziłam, czy ośrodek jest przygotowany na dzieci. I niestety za płotem mielismy prawdziwy pac zabaw, super domki. A nasze dzieci bawiły się kamykami i patrzyły tęsknie za płot

      Reply
  • 7 sierpnia 2017 at 10:29
    Permalink

    Fajna opcja. Ja z moim gałganem boję się gdzieś jeździć, żeby nie pozostawił po sobie zniszczeń, za które będę musiała płacić

    Reply
  • 15 sierpnia 2017 at 11:36
    Permalink

    A co sądzicie o wakacjach pod namiotem? Myślałam o tym w tym roku, ale się wystraszyłam i nie odważyłam.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *