Wycieczki z Mamkowo.pl: Wielka Sowa zdobyta wózkiem

Momentami było ciężko, nawet bardzo, ale jak się ma męża hardcora, to i na Wielką Sowę wózek wtaszczy (wciągnie). To kolejna z Korony Gór Polskich na naszej mapie zdobytych z dziećmi szczytów. Polecam!

 

Wielka Sowa to najwyższy szczyt Gór Sowich na Dolnym Śląsku. Jej wysokość to 1015 m n.p.m. Góra stoi na terenie gminy Pieszyce, która do początku 2016 r. była gminą miejską, co oznacza, że jeszcze w 2015 r. Wielka Sowa stała sobie dumnie w mieście Pieszyce. Teraz gmina jest już gminą miejsko-wiejską.

 

Zapaleni narciarze z okolicy znają zapewne zbocza Wielkiej Sowy, które są świetnymi terenami do szusowania. Niestety, od 2011 r. wyciąg orczykowy i trasy zjazdowe są nieczynne. Czynna jest za to wieża widokowa na szczycie, którą w 1906 r. wzniesiono tu z kamienia. Wieża ma 25 m wysokości i z daleka można ją podziwiać w pogodne dni.

 

Na Wielką Sowę wybraliśmy się właśnie w taki pogodny lipcowy dzień. Prognoza pogody dla okolic Wielkiej Sowy była korzystna, ale prognoza dla niedalekiego Wałbrzycha przewidywała już słabe opady deszczu. Postanowiliśmy zaryzykować wspinaczkę.

 

Samochód zaparkowaliśmy na Rozdrożu nad Sokolcem (684 m n.p.m.) i ruszyliśmy szutrową dróżką pod górę. Oddalaliśmy się nieco od szczytu – idąc nie szlakiem turystycznym, a drogą dla samochodów. Ale taki był plan – chcieliśmy bez problemu podjechać wózkiem.

 

 

Mimo tego, że nie szliśmy szlakiem, były piękne widoki.

 

 

W pewnym momencie szutrowa droga nawet przeszła w asfalt. Nie na długo jednak.

 

 

Szliśmy długo, koło trzech godzin. Ale to dlatego, że: raz – trzyipółletnia córka przemierzała całą drogę na własnych nogach; dwa – niespełna półtoraroczny syn też czasem sam maszerował.

 

 

Kapryśna letnia pogoda spłatała nam psikusa. Zaczęło padać. Myśleliśmy nawet o odwrocie. Na szczęście mieliśmy przy sobie foliowe płaszcze przeciwdeszczowe. Uzbrojeni w nie ruszyliśmy dalej.

 

 

I tu zaczęły się schody, a właściwie kamienie. Nasza dróżka dla samochodów skończyła się i pozostało nam ruszyć z innymi turystami ostro w górę po szlaku. Mój mąż postanowił Piotrka w wózku wciągać tyłem. Do wierzchołka góry został nam niecały kilometr, jednak to było dość ostre podejście. Trudne też i z tego powodu, że znów zaczął siąpić deszcz.

 

 

W końcu dotarliśmy do szczytu. A tu – pomimo słabej pogody, trwało biwakowanie. Turyści siedzieli przy ognisku i przy grillach. Na szczycie stał a też garkuchnia z bigosem i grochówką. Od jej kierowcy dowiedziałam się, że mogliśmy inną drogą dla samochodów podejść pod sam szczyt.

 

 

I z tego chyba wyjścia skorzystała rodzinka, którą widzieliśmy na szczycie, z wózkiem z małymi kółkami.

 

 

Straciłam nadzieję na podziwianie widoków z wieży. Wyglądało to, jakby szczyt Wielkiej Sowy znalazł się – razem z nami – w chmurze.

 

 

To była niedziela, godz. 15. W kapliczce na szczycie rozpoczęła się msza święta. Chmury się rozstąpiły i zaczęło świecić słoneczko.

 

 

Postanowiliśmy więc wejść na wieżę. Zapłaciliśmy 12 zł za wstęp i rozpoczęliśmy wspinanie się krętymi schodami ku górze.

 

 

Z korony wieży mogliśmy podziwiać miejsce biwakowe, na którym chwilę wcześniej smażyliśmy kiełbaski na grillu.

 

 

Podziwiać też mogliśmy okolicę. Lunety są bezpłatne.

 

 

Zeszliśmy z wieży i nagrodziliśmy się lodami kupionymi w sklepiku na parterze wieży. Pan sprzedawca porozmawiał z nami chwilę i nawet zademonstrował nam świetne ćwiczenia dla piechurów. Ruszyliśmy w dół – tą samą trasą, musieliśmy przecież dotrzeć do pozostawionego w dole samochodu. Oczywiście dojść moglibyśmy też inną trasą, ale ponieważ pogoda była niepewna, postawiliśmy na znaną drogę. I rzeczywiście, znów złapał nas lekki deszczyk.

 

Wycieczka się udała. Była piesza wędrówka, były jagody, nawet znaleźliśmy jednego podgrzybka. Był grill na szczycie i podziwianie widoków z korony wieży.

 

Karolina Osińska-Marcińczyk

 

Szukasz ciekawych miejsc? Zobacz inne Wycieczki z Mamkowo.pl – KLIK.

 

Spodobał Ci się ten wpis? Podaj go dalej korzystając z przycisków poniżej. Możesz też zapisać się na subskrypcję e-mailową. Daj mi znać, co myślisz o tym temacie – skomentuj wpis, będzie mi bardzo miło!

 

Zaciekawiło Cię to? Proszę podaj dalej!

3 thoughts on “Wycieczki z Mamkowo.pl: Wielka Sowa zdobyta wózkiem

  • 7 sierpnia 2017 at 10:27
    Permalink

    E no gratuluję
    Takie malutkie dzieci i same po górach chodzą

    Reply
  • 7 sierpnia 2017 at 12:03
    Permalink

    Widzę, że na Sowie jest zielono. Jak byłam tam ostatnim razem, z 10 lat temu (jak nie więcej), to przy szczycie stały tylko suche pnie. Ponoć od kwaśnych deszczów

    Reply
  • 7 sierpnia 2017 at 17:21
    Permalink

    wow pieknie tam
    przypomniały mi się stare harcerskie czasy

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *