Bez tego nigdy nie jedź na biwak
Wiele przedmiotów jest obowiązkowych, gdy pakujemy się na noc czy kilka nocy pod namiotem. Tej jednej rzeczy jednak Polacy często zapominają.
Namioty, materace, śpiwory – to oczywiste. Należy wziąć też krem z filtrem, warto wziąć młotek do wbijania śledzi. Przyda się grill i brykiet (jeśli jedziemy w miejsce, gdzie grillowanie jest dozwolone), przenośna kuchenka, naczynia i dużo wody.
Zwykle nie zapominamy o różnych ubraniach, choć niektórzy – licząc na upały – nie pamiętają o cieplejszych bluzach. W sklepach za kilka złotych można kupić peleryny przeciwdeszczowe, które praktycznie nie zabierają miejsca w plecaku, a mogą nas poratować, gdy lunie – burze przecież zdarzają się i przy najwyższych temperaturach.
Wytrawni biwakowicze zabierają ze sobą panele solarne i magazyny energii. Wówczas mogą podłączyć elektryczną lodówkę turystyczną i oczywiście telefony do ładowania.
Warto także zabrać sznurek i spinacze do prania. Wystarczą dwa drzewa i możemy suszyć stroje kąpielowe i ręczniki czy przeprane ubrania. Użytecznymi gadżetami są miski i wiaderka składane, które w bagażu zajmują niewiele miejsca.
Ale najważniejsze jest, abyśmy zabrali ze sobą… worki na śmieci. Odpady walające się po lasach i dzikich plażach to prawdziwa plaga. A jeśli na miejsce naszego biwaku wybieramy miejsce słabo zurbanizowane, możemy spodziewać się, że koszy na śmieci nie będzie.
Prowizoryczny śmietnik to zwykły worek przywiązany np. do drzewa. Co zabraliśmy ze sobą na biwak, zabierzmy także z powrotem. To nas nic nie kosztuje, a natura nam podziękuje.


