Dla chorej Marysi wdrapuje się na Kilimandżaro. Ty też możesz wirtualnie wejść na szczyt

7 Kroków na Szczyt! Marta Owca zdobywa kolejny szczyt dla małej Marysi z zespołem Retta. Przed podróżniczką z Dzierżoniowa ekstremalne wyzwanie – trekking na dach Afryki.

Wyprawa na najwyższy szczyt kontynentu to kolejna odsłona niezwykłego projektu charytatywnego na rzecz Marysi Radziemskiej z Bielawy, zmagającej się z zespołem Retta.

5895 metrów n.p.m. w siedem dni

Projekt „7 Kroków na Szczyt – Kilimandżaro dla Marysi” zakłada pokonanie jednej z najpiękniejszych i najbardziej wymagających tras – Lemosho Route. Siedmiodniowy trekking na Uhuru Peak (5895 m n.p.m.) pozwoli wyznaczyć szlak przebiegający przez kilkanaście stref klimatycznych – od wilgotnego, tropikalnego lasu deszczowego, poprzez rozległe płaskowyże Shira i surowy krajobraz wysokogórski oraz okolice Lava Tower (ok. 4600 m n.p.m.), po przejście przez stromą, skalną ścianę Barranco Wall i nocny atak szczytowy z obozu Barafu – wielogodzinne podejście na sam szczyt Kilimandżaro w lodowcowej scenerii.

Dołącz do wyzwania #7x7000KrokówDlaMarysi

Głównej wyprawie towarzyszy akcja społeczna, w której udział może wziąć każdy. W dniach od 23 do 29 sierpnia organizatorka zachęca do podjęcia wyzwania: 7000 kroków dziennie przez 7 kolejnych dni. W ten sposób każdy z nas może symbolicznie pokonać część afrykańskiego szlaku razem z Martą. Równolegle trwa zbiórka funduszy, z których cały dochód zostanie przeznaczony na kosztowne leczenie, specjalistyczny sprzęt oraz ciągłą rehabilitację Marysi.

Kolejny rozdział w walce o zdrowie malucha

To nie pierwsza wspólna inicjatywa Marty i Marysi. Wcześniej odbyły się m.in. akcje: The Loop: 222 km dla Marysi, Wyprawa w Himalaje: 5416 m do Nieba dla Marysi i Maraton Warszawski: 42 195 m Biegiem po Marzenia.

Tym razem przed Martą 7 dni trudnego marszu i blisko 6 tysięcy metrów przewyższenia. Obok osobistego, górskiego marzenia, najważniejszym celem i motywacją do każdego kolejnego kroku pozostaje mała Marysia.

Dlaczego właściwie Marta Owca to robi?

– Z tym pytaniem mam największy problem – mówi podróżniczka. – Bo góry są ważną częścią mojego życia i lubię stawiać sobie cele, które trochę mnie przerażają, ale jednocześnie bardzo ciągną do przodu. Kilimandżaro jest jednym z takich marzeń. A skoro już podejmuję to wyzwanie, chcę, żeby miało ono znaczenie nie tylko dla mnie. Marysię i jej rodzinę znam od kilku lat i wiem, jak ogromnych środków wymaga jej codzienna rehabilitacja i opieka. Teraz zbierają aż 7 milionów na leczenie dostępne w Stanach Zjednoczonych. Dlatego pomyślałam, że jeśli moja droga na szczyt może przy okazji zwrócić uwagę na jej historię, zachęcić ludzi do wpłat albo po prostu dołączyć ich do wspólnego działania, to warto to zrobić.

Marzenie do spełnienia

To nie jest tak, że zbiórka dla chorej na zespół Retta dziewczynki sprowokowała wyjazd do Afryki.

– Nie jadę na Kilimandżaro dlatego, że organizuję zbiórkę. Jadę, bo to moje marzenie. Ale bardzo się cieszę, że to marzenie może przy okazji zrobić coś dobrego dla Marysi – mówi Marta Owca.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *