Złamane radosne serduszko małej dziewczynki
Mogę nie lubić ojca, matki. Mogę być nawet ich wrogiem. Ale nie wolno mi atakować dziecka. Szczególnie w internecie, w którym nic nie ginie.
Wyobraź sobie: masz 7 lat i ogromne połacie radości w sobie. Pokazujesz tę radość na scenie w blasku reflektorów. Wyobraź sobie, że wszyscy świętują, wszyscy się do Ciebie uśmiechają. Więc Ty tez się uśmiechasz. Przesyłasz innym serduszka, machasz do nich. Jesteś dzieckiem, jeszcze nawet nie umiesz dobrze czytać.
Wracasz w poniedziałek do szkoły i okazuje się, że ci, co umieją czytać, przekazują Ci druzgocące komentarze.
Podrastasz trochę i sama je czytasz.
Czytasz okropne, nienawistne rzeczy. Jesteś dzieckiem.
Co sobie myślisz? Nie, że „to hejterzy”, tylko: „ze mną coś jest nie tak”. „Jestem taka i owaka”. Przezywasz to okrutnie. Bo to boli. Hejt boli nawet dorosłego, a co dopiero niewinne dzieciątko.
Wyobrażasz to sobie? Już nie musisz. Wystarczy, że wejdziesz na Facebooka i poczytasz komentarze.
Mawia się, że dzieci są okrutne. Okazuje się jednak, że to my je tego uczymy. Jesteś autorem/autorka któregoś z komentarza odnośnie tej małej dziewczynki? Nie wstyd Ci?

