Dzień Przedsiębiorcy (i Przedsiębiorczyni). Jak żyje się kobietom prowadzącym biznesy?
Niedziela, 21 czerwca, wieczór. Większość ludzi odpoczywa na grillu, a przedsiębiorczyni weryfikuje faktury lub odpisuje klientom. Dzień Przedsiębiorcy to nie okazja do wręczania laurów, ale idealny moment na szczery „audyt” tego, jak żyje się właścicielkom firm w Polsce.
W powszechnej świadomości przedsiębiorca to facet w garniturze z drogim leasingiem. Rzeczywistość? To tysiące małych i średnich przedsiębiorców, a wśród nich Polki, które założyły jednoosobowe firmy, by połączyć macierzyństwo z pracą. Zamiast obiecanej wolności, zyskały jednak pracę na nocną zmianę i permanentne poczucie winy.
Mówili: „będziesz pracować, kiedy dziecko ma drzemkę”. A okazało się, że małe dziecko śpi krótko, a prowadzenie e-sklepu, szycie ubranek czy doradztwo online wymaga skupienia.
– Myślałam, że to będzie świetne połączenie macierzyństwa z pracą. W rzeczywistości własna działalność gospodarcza to dla kobiety trzy etaty: przedsiębiorczyni, matki i gospodyni domowej – mówi Kalina prowadząca od 4 lat firmę copywriterską. – Miałam pracować, kiedy dziecko będzie miało popołudniowe drzemki. Dziś pracuję po nocach – dodaje.
Trzecia zmiana… Godzina 22:00, dzieci zasypiają, a dla tysięcy matek-szefowych zaczyna się właściwy dzień pracy (odpisywanie na maile, pakowanie paczek, księgowość). Mała firma często nie przynosi wielkich zysków na starcie, ale koszty stałe (ZUS, księgowa, podatki) trzeba płacić zawsze.
– Miałam dylemat: zarabiam na ZUS, czy na prywatny żłobek, żeby móc w ogóle popracować w ciągu dnia? Teraz syn jest już w przedszkolu, więc jest łatwiej, ale drżę przy każdym katarku, czy to się nie rozwinie w choróbsko i czy nie będę musiała całych dni spędzać przy chorym dziecku – mówi Kalina. – Nieraz płakałam o trzeciej nad ranem z braku sił. Nieraz pracowałam przy komputerze z dzieckiem uwieszonym u mojej nogi. Pytałam siebie wtedy: czy jestem złą matką?
Przedsiębiorcom w Polsce żyje się… różnie. To wolność i decyzyjność kontra wieczny stres i brak wolnego. Bogaczy w drogich autach jest stosunkowo niewielu. Bo są też mikroprzedsiębiorcy, którzy zarabiają mniej niż ich etatowi pracownicy, ponosząc 100% odpowiedzialności. To potrafi dopiec.
Co wkurza biznesmenki?
Sylwia Petryna, przedsiębiorczyni i mentorka, swoją firmę prowadzi od 23 lat. Co ją denerwuje?
– Na przykład to, że tyle się mówi o przedsiębiorczości – jaka jest ważna dla gospodarki, przedsiębiorcy to małe ogniwa PKB i inne laurki bez pokrycia. Po czym wali się nam różne łady i nie-łady, nasyła skarbówki do śledzenia czy naliczamy dobry VAT, a na koniec oznajmia, że kolejna grupa zawodowa zasługuje na szczególne przywileje i dopłaty. I to nie my nią jesteśmy – mówi. – Wkurza mnie, że wciąż wielu ludzi myśli, że przedsiębiorczość to łatwiejsza droga, bo „nie masz szefa”. Masz, tylko on nazywa się: rynek, klient, ZUS, urząd skarbowy, płynność finansowa, odpowiedzialność, decyzje – dodaje.
Denerwuje ją również, że przedsiębiorca w Polsce często jest postrzegany jak ktoś, komu „się udało”, a nie ktoś, kto przez lata ciężko na to pracował.
– A sukces takiej osoby bywa oceniany przez pryzmat samochodu, a nie przez liczbę nieprzespanych nocy. No i to, że na końcu ktoś widzi tylko fakturę, a nie dziesiątki godzin przygotowywań i kawał doświadczeń – ubolewa Sylwia Petryna. – A chyba najbardziej boli to, że tak rzadko doceniamy ludzi, którzy każdego miesiąca biorą odpowiedzialność nie tylko za siebie, ale często także za miejsca pracy innych. Te złośliwe „Janusze biznesu” rzucane tak chętnie, bez głębszej analizy całości – dodaje.
Większość przedsiębiorczyń narzeka na to, na co narzekają mężczyźni-przedsiębiorcy.
– Najgorsza jest cała papierologia związana z prowadzeniem działalności, faktury, pilnowanie terminów – mówi Sylwia Lubońska, która od 10 lat prowadzi firmę.
Przedsiębiorczynie mają również inne bolączki, związane ze stereotypami. Sylwia Lubońska prowadzi firmę sprzątającą (choć zaczynała w zupełnie innej branży).
– Są momenty gdzie klienci biorą za pewnik, że kobieta czegoś nie potrafi. Na przykład przy opróżnianiu mieszkań zawsze słyszę: „a gdzie jacyś panowie do pracy?”. Jeśli kobieta jest silna fizycznie to może zrobić wiele prac „przypisanych” do płci męskiej – opowiada.
Przedsiębiorcy i przedsiębiorczynie chcą zmian w prawie
Polski system – brak systemowej opieki nad dziećmi, skomplikowane podatki – pogłębia wypalenie u przedsiębiorczych rodziców. A czego naprawdę potrzebuje polski biznes? Moje rozmówczynie mówią o stabilności prawa, przewidywalności kosztów pracy, realnym wsparciu edukacyjnym… Dlatego zabiegają o zmiany.
– Najczęściej poruszana kwestia to wysokie składki na Zakład Ubezpieczeń Społecznych i obciążeń podatkowych – mówi Diana Kaczyńska z Dzierżoniowskiej Rady Przedsiębiorców. – Kobiety-przedsiębiorczynie chciałyby łączyć prowadzenie biznesu z życiem rodzinnym i to nie tylko kiedy są małe dzieci, ale coraz częściej na barkach kobiet jest opieka nad rodzicami – seniorami. Mają problemy z uzyskaniem dofinansowań. Kobiety są za mało reprezentowane w gremiach decyzyjnych, jak zarządy firm, organizacje, samorządy, Sejm, Senat, a tam możemy zmieniać prawo, które może rozwiązać problemy przedsiębiorców i przedsiębiorczyń – dodaje.
Problemów jest wiele. I niektórym można przeciwdziałać na poziomie lokalnym.
– Jak była pandemia, przygotowałam razem z naszą Radą Przedsiębiorców akcję Kupuj Lokalnie, by wspierać firmy w tym trudnym czasie. By uświadamiać konsumentów, że dzisiaj kupując u lokalnego przedsiębiorcy wspierasz jego biznes, a on płacąc podatki wpływa na rozwój miasta. Budowaliśmy lokalny patriotyzm konsumencki. Teraz budujemy świadomość w zakresie edukacji ekonomicznej na różnych poziomach, bo ludzie niewiele wiedzą na przykład o VAT-cie, na co idą podatki itp. – opowiada Diana Kaczyńska.
Co można dziś świętować?
– Na pewno mogę świętować to, że trwam już tak długo – mówi Sylwia Petryna. – Nie w sensie heroicznym, instagramowym, z kubkiem kawy i cytatem o sukcesie. Przetrwałam zmiany przepisów, kryzysy, pandemię, inflację, nietrafione decyzje (bo przecież i takie są w życiu zawodowym). Mogę świętować to, że przez te 23 lata nauczyłam się elastyczności, odporności i kreatywności – dodaje.
Odporności przede wszystkim na stres, która jest nieodzowna.
– Świętuję fakt, że prowadzę firmę już ponad 16 lat! Przedsiębiorczość jest taka jak ten świat, ciągle się zmienia i trzeba myśleć bardzo do przodu, by się utrzymać na tym trudnym rynku. Wciąż trzeba szukać rozwiązań. To wymaga dużej odporności na stres, czyli trzeba zadbać o swój dobrostan, by iść dalej. Mamy świetne pomysły i chęci, ale trzeba upraszczać procedury i sprawiać, by ludzie mogli godnie zarabiać pieniądze… Trzeba wspierać przedsiębiorców, bo to z ich podatków miasta mogą się rozwijać – uważa Diana Kaczyńska.
Własny biznes to nie tylko podatki i papierologia, ale też ogrom dumy i satysfakcji.
– Mam wielką przyjemność z tego, że łączę bycie przedsiębiorczynią z rolą edukatorki: to było zawsze moim marzeniem, od czasów szkolnych – uważa Sylwia Petryna. – No i cieszę się, że rozwijając innych nie zapomniałam o własnym rozwoju i jestem w miejscu, w którym chciałam być. Więc wszystkim przedsiębiorcom przede wszystkim gratuluję, doceniam Was, rozumiem i życzę wytrwałości. Zwłaszcza tym, którzy dopiero zaczynają. Nie zniechęcajcie się. Szukajcie najlepszych rozwiązań – dodaje.
21 czerwca po raz kolejny obchodzimy Dzień Przedsiębiorcy – święto wszystkich polskich biznesmenów i biznesmenek, którzy każdego dnia tworzą miejsca pracy, rozwijają innowacje i budują siłę polskiej gospodarki. To wyjątkowe wydarzenie zostało ponad dekadę temu ustanowione przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej.

