Nazwisko po mężu czy łączone. Dylematy przyszłej panny młodej

Przyjąć nazwisko męża i od ślubu nazywać się zupełnie inaczej, czy też połączyć nazwiska i zostawić cząstkę siebie? Kobiety podejmują różne decyzje w tym temacie i prawie każda zastanawiała się kiedyś: „a co by było, gdybym wybrała inaczej?”.

Nazwiska dwuczłonowe pojawiają się teraz częściej niż przed laty, ale to nie znaczy, że kiedyś ich nie było. Na przykład poetka Maria Pawlikowska-Jasnorzewska wychodziła trzykrotnie za mąż, a ostatecznie umarła nosząc nazwiska dwóch mężów.

Czy nazwisko dwuczłonowe to dobry pomysł? Przed takim dylematem stoi Krystyna Sulska.

– Jestem ciekawa realnych konsekwencji praktycznych, typu sytuacje w urzędach, dokumentach. Do tego wszelkie kwestie związane z dziećmi. Czy jakkolwiek utrudnia to codzienne sytuacje i formalności? Jak kobieta sie z tym czuje? W przypadku Pani A-X i Pana X dalej nazywa się ich Państwem X? Ja osobiście jestem przywiązana do swojego panieńskiego, podoba mi się. Pisząc na kartce swoje imię i nowe nazwisko jest mi dziwnie, myślę sobie „kim jest ta dziewczyna?”. Z drugiej strony można podchodzić do tego ideologicznie, że jest to nowy rozdział w życiu Tworzony ze swoim mężem. Panieńskie nazwisko w końcu jest po ojcu. Podwójne nazwisko jest jakimś kompromisem. Myślę że to trudny wybór dla kobiety, zwłaszcza takiej ,która rozkminia takie rzeczy – mówi nam Krystyna Sulska.

Plusy?

Zachowanie własnej tożsamości – nie masz poczucia, że ślub wymazał Twoją dotychczasową historię. Pokazujesz, że małżeństwo to partnerstwo, a nie „wchłonięcie” przez ród męża. Szacunek dla własnych korzeni – honorujesz swoich rodziców i przodków, nosząc dalej ich nazwisko. Jeśli w Twoim pokoleniu nie ma mężczyzn, ratujesz nazwisko przed wygaśnięciem. Nazwisko staje się dosłownym pomostem łączącym dwie zupełnie różne rodziny. Unikasz dziwnego uczucia, które towarzyszy wielu kobietom tuż po całkowitej zmianie nazwiska. Jesteś wyjątkowa – nazwiska dwuczłonowe rzadziej się powtarzają, co daje poczucie wyjątkowości. Jeśli nazwisko męża to np. Nowak, dodanie Twojego unikalnego członka ratuje Cię przed byciem jedną z tysięcy Ann Nowak. Pokazujesz dzieciom i otoczeniu, że oba rody są w tym związku tak samo ważne. A do tego to kompromis idealny: wilk syty (Twoje zostaje) i owca cała (męża dodane). Podwójne nazwisko gwarantuje ciągłość dorobku – klienci, pacjenci czy czytelnicy bez problemu odnajdują Twoje stare publikacje i sukcesy. Twoje certyfikaty i dyplomy ze studiów są spójne z pierwszym członem nazwiska. Nie tracisz wypracowanej pozycji w wyszukiwarkach internetowych (Twoja marka osobista działa dalej). Dwuczłonowe nazwiska podświadomie kojarzą się z kobietami sukcesu, ekspertkami i prawniczkami. W luźniejszych relacjach biznesowych możesz używać tylko jednego, wygodniejszego członu. W urzędach od razu widać, że jesteś córką swoich rodziców. To też mniej aneksów do starych umów przedwstępnych czy kredytowych i łatwiejsza historia kredytowa – biura informacji kredytowej sprawniej mapują Twoją historię finansową. Często ojcowie córek czują dumę, że ich nazwisko idzie dalej w świat. Dzieci od małego widzą, że mama i tata mają równe prawa do rodzinnej tożsamości. Nie czujesz się zdominowana przez klan męża. Znajdą Cię zarówno koleżanki z podstawówki (panieńskie), jak i nowi znajomi (po mężu). Podwójne nazwiska brzmią w uszach wielu Polaków dystyngowanie i elegancko. Twoje nazwisko to świetny temat do rozmów (small talk) – często będzie punktem wyjścia do rozmowy na przyjęciach. Możesz bawić się swoim wizerunkiem i w zależności od nastroju i otoczenia możesz kłaść nacisk na jeden lub drugi człon.

Minusy?

Niektóre połączenia brzmią komicznie lub potykają się na języku (np. Bąk-Mucha). Czasami pojawia się wewnętrzne pytanie: „która część definiuje mnie bardziej?”. Pojawia się ryzyko fochów ze strony konserwatywnych teściów („Nie chciała naszego nazwiska?”). Podobnie mąż może (choć nie musi) poczuć, że nie weszłaś w jego rodzinę na 100%. Zamiast prostego podpisu tworzysz językowego tasiemca. Niektórzy uważają, że brak jednego nazwiska osłabia markę „rodziny X”. Koszmarnie długi e-mail: adresy typu anna.kowalska-wisniewska@firma.pl nie mieszczą się w okienkach systemów, a do tego dyktowanie adresu przez telefon to dramat. Dramat na wizytówkach – Twoje nazwisko musi być drukowane czcionką o rozmiarze mniejszym niż reszta danych. Kontrahenci będą nagminnie przestawiać człony lub skracać je według własnego uznania. Stare oprogramowanie w firmach często ucina nazwiska powyżej określonej liczby znaków. Na karcie kredytowej Twoje podwójne nazwisko może się nie mieścić (wówczas banki często zamiast imienia zostawiają tylko jego inicjał). Dla obcokrajowców polskie nazwiska dwuczłonowe to czysta abstrakcja (myślą na przykład, że pierwszy człon to drugie imię). Podpisywanie setek dokumentów dziennie staje się fizycznym wyzwaniem dla nadgarstka. Przy tym zachodzi potrzeba wymiany wszystkich dokumentów: dowód, paszport, prawo jazdy, dowód rejestracyjny – koszty i czas są dokładnie takie same, jak przy przyjęciu nazwiska męża. A na to nakłada się wieczny brak wystarczającej liczby kratek w dokumentach papierowych. Może to sprawić, że dosłownie spędzisz resztę życia na poprawianiu ludzi wpisujących Twoje dane do systemów. Mimo Twojej decyzji koperty, zaproszenia i podziękowania od dalszej rodziny i tak będą przychodzić na jedno nazwisko. Dla dzieci sytuacja, w której rodzice podpisują się inaczej, może być na początku mało czytelna. Do tego dochodzi ludzkie lenistwo – znajomi i tak będą używać tylko jednego członu (zazwyczaj tego krótszego lub po mężu). W głośnym miejscu (klub, ulica) szybkie powiedzenie jak się nazywasz jest niemożliwe. Ludzie nie wiedzą, jak odmieniać Twoje nazwisko w zaproszeniach i pismach towarzyskich. Brak miejsca na spersonalizowanych gadżetach, jak np. grawer na piórze – zapomnij o pełnym nazwisku. Parafka zamiast podpisu – przez długość nazwiska szybko zrezygnujesz z pięknego podpisu na rzecz nieczytelnego „bohomaza”. Po kilku latach ciągłego literowania możesz zacząć żałować, że nie wybrałaś prostszej opcji.

A może dwa dla każdego z małżonków?

– Moim zdaniem jest to najlepsza opcja, ponieważ po pierwsze pozwala na czerpanie z symboliki zmiany nazwiska po ślubie – oznaczenie nowej rodziny czy nowego odłamu rodziny i wspólna identyfikacja. A jednocześnie żaden z małżonków nie zostaje symbolicznie pozbawiony korzeni – mówi Łucja Gajewska.

Takie rozwiązanie przyjęli państwo Uznańscy-Wiśniewscy. Sławosz Uznański-Wiśniewski to drugi Polak w kosmosie, a jego żona, Aleksandra Uznańska-Wiśniewska to posłanka na Sejm RP. Para wzięła ślub w 2025 r.

A co z dziećmi?

Dwuczłonowe nazwisko sprawia, że dziecko jest „jednakowo” mamy i taty. Na takie rozwiązanie decydują się najczęściej pary niepozostające w formalnych związkach. Ale… Jeśli dasz dzieciom dwuczłonowe nazwisko, co zrobią, gdy same wezmą ślub? Będą musiały odrzucić jedno z nich, bo polskie prawo nie zezwala na więcej niż dwa człony. Dziecko z długim dwuczłonowym nazwiskiem spędza w przedszkolu dwa razy więcej czasu na podpisywaniu rysunków. A na dodatek przed podjęciem decyzji o nazwisku dzieci mamy w domu prawdziwe wojny o to, czyje nazwisko ma być na początku (pierwsze miejsce brzmi ważniej).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *