Tata wraca do pracy po tacierzyńskim. 7 złotych zasad dla mam
Pierwsze dni po porodzie bywają jak urzekający, choć ekstremalnie męczący sen. Byliście w tym razem. Ty, on i ten mały, pachnący noworodek. Wspólne przewijanie, narady nad kolkami, podawanie herbaty i poczucie, że tworzycie zgrany zespół na pierwszej linii frontu. Ale ten bezpieczny czas właśnie dobiega końca. Urlop tacierzyński minął, budzik taty dzwoni o 6:30, a Ty słyszysz charakterystyczne kliknięcie zamka w drzwiach. Zostałaś sama. Z noworodkiem, swoimi hormonami, potwornym zmęczeniem i… narastającą paniką. Co teraz?
Pierwsza myśl wielu mam: „Muszę udowodnić, że dam radę. Kiedy on pracuje na utrzymanie rodziny, ja ogarnę dziecko, ugotuję dwudaniowy obiad i lśniąco posprzątam dom”.
Zatrzymaj się. Jeśli pójdziesz tą drogą, za tydzień będziesz płakać z wycieńczenia w poduszkę. Usiądź wygodnie (o ile to możliwe) i zapamiętaj najważniejszą zasadę tego nowego rozdziału: stop z mitem „perfekcyjnej pani domu”.
Największym błędem, jaki możesz teraz popełnić, jest przejęcie wszystkich obowiązków domowych tylko dlatego, że „siedzisz w domu”. Słowo „siedzenie” w kontekście opieki nad noworodkiem to ponury żart.
Opieka nad dzieckiem w pierwszych miesiącach życia to wymagający, absorbujący i wyczerpujący fizycznie etat trwający 24 godziny na dobę. Karmienie, odbijanie, noszenie, usypianie, przewijanie i przewidywanie potrzeb małego człowieka, który nie potrafi jeszcze powiedzieć, o co mu chodzi, spala mnóstwo energii. Dodaj do tego fakt, że Twoje ciało wciąż regeneruje się po porodzie, a w nocy budzisz się co dwie godziny. Masz pełne prawo być potwornie zmęczona. Twój dom ma prawo wyglądać tak, jakby przeszedł przez niego huragan. Zlew pełen naczyń nie świadczy o tym, że sobie nie radzisz. Świadczy o tym, że masz mądrze poukładane priorytety.
– Twoim jedynym priorytetem jest teraz karmienie dziecka i dbanie o własne siły, więc spokojnie odpuść sobie sprzątanie czy prasowanie ubranek – mówi położna Magdalena Piekarnicka.
Jak zorganizować dzień, żeby nie zwariować? Przede wszystkim odpuść sobie planowanie, noworodek przecież nie zna się na zegarku. Zamiast tego wprowadź w życie zasady zdrowego egoizmu:
1. Zadbaj o swoje (i dziecka) podstawowe potrzeby
– Zacznij od przygotowania sobie wieczorem tzw. stacji przetrwania przy łóżku lub kanapie, gdzie położysz wodę, zdrowe przekąski i czyste pieluszki, by mieć wszystko pod ręką – podpowiada położna.
2. Śpij, kiedy dziecko śpi
Wiemy, słyszałaś to tysiąc razy. I tysiąc razy kusiło Cię, by w czasie drzemki malucha chwycić za mopa. Nie rób tego. Połóż się, zamknij oczy, poczytaj książkę albo po prostu bezmyślnie popatrz w sufit. Regeneracja Twojej głowy i ciała jest ważniejsza niż czysta podłoga.
3. Jedzenie na skróty
To nie jest czas na kulinarne rewolucje. Korzystaj z gotowych dań ze sprawdzonym składem, zamawiaj catering, proś o pomoc mamę lub teściową (niech zamiast kolejnego pajacyka przyniosą gar zupy), albo gotujcie z partnerem hurtowo w weekendy i zamrażajcie porcje. Ojciec dziecka ma dwie ręce i może też gotować sam.
– Posiłki planuj tak, by wymagały jedynie podgrzania, korzystając z mrożonek lub dań przygotowanych wcześniej przez męża na kilka dni – mówi Magdalena Piekarnicka.
4. Równy podział obowiązków
Bardzo ważna rzecz, którą musicie sobie z partnerem wyjaśnić na samym początku: praca zawodowa taty trwa 8 godzin, ale Twoja praca przy dziecku również. To oznacza, że w momencie, gdy ojciec dziecka przekracza próg domu po powrocie z biura czy warsztatu, nie staje się „gościem w hotelu”, który teraz musi odpocząć. Oboje macie za sobą ciężki dzień. Od tego momentu opieka nad dzieckiem i domem znowu dzieli się po równo (50/50).
Pozwól tacie przejąć malucha. Niech pójdzie z nim na popołudniowy spacer, niech go wykąpie, poprzytula, ponosi. Ty zyskasz bezcenną godzinę w samotności, a oni będą budować swoją własną, unikalną więź.
5. Dobrze zacznij każdy dzień
– Rano ubierz się w wygodne ubrania od razu po przebudzeniu, bo to proste działanie poprawia nastrój i daje sygnał psychice, że jesteś gotowa do działania – podkreśla położna.
Snucie się po domu w piżamie może spowodować spadek Twojego nastroju.
– Wprowadź zasadę „jednej małej rzeczy”, czyli zaplanuj tylko jedną dodatkową czynność na dobę, na przykład wstawienie prania, i ciesz się z jej wykonania – zachęca Magdalena Piekarnicka. – Jeśli poczujesz przytłoczenie płaczem niemowlęcia, bezpiecznie odłóż je do łóżeczka, wyjdź na minutę do innego pokoju i weź trzy głębokie oddechy. Spacery traktuj jako formę relaksu dla siebie, a nie obowiązek, więc wychodź z domu tylko wtedy, gdy faktycznie masz na to ochotę i energię.
6. Rozmawiajcie, zanim wybuchnie wulkan
Frustracja narasta w ciszy. Partner może nie domyślić się, jak trudny był Twój dzień, bo widzi tylko „ładnie śpiące dziecko”. Mów otwarcie o swoich emocjach.
– Wieczorem przegadajcie wspólnie, co poszło dobrze, a co sprawiło Ci trudność, abyście mogli razem udoskonalić Wasz nowy domowy rytm – radzi położna.
Zamiast rzucać oskarżeniami, powiedz: „Jestem dziś skrajnie wyczerpana, mały płakał przez cztery godziny. Potrzebuję, żebyś przejął go na chwilę, a ja wezmę prysznic w ciszy”. Dobry partner zrozumie, że dbając o siebie, dbasz również o dobrostan Waszego dziecka.
7. Daj sobie czas
Ten trudny, chaotyczny okres minie szybciej, niż myślisz. Na bolesne kolki i nieprzespane noce nie ma idealnego lekarstwa, ale Twoje spokojne, nieprzebodźcowane sprzątaniem serce to najlepsze, co możesz dać swojemu maleństwu.
Jak podkreśla Magdalena Piekarnicka, każdy kolejny dzień uczy Cię odczytywania sygnałów maleństwa, więc w kolejnych dniach powinno być coraz lepiej.

