Raj dla miłośników techniki, czyli wielki młyn w małym mieście
Niepozorny Dzierżoniów na Dolnym Śląsku skrywa w sobie światowej klasy przemysłową perełkę – Młyn Hilberta. Perełka to eufemizm, bo gmach tego zabytku jest ogromny. A skrywa on w pełni sprawny ciąg technologiczny z lat trzydziestych XX wieku.
Sam budynek młynem stał się w 1868 roku, kiedy to do Dzierżoniowa przenieśli go z pobliskiej Bielawy synowie założyciela Karola Zygmunta Hilberta – Hugo i Herman Hilbertowie. Dzierżoniów okazał się lepsza lokalizacją, bo przez to miasteczko zaczęła biec kolej żelazna. Do 1930 r. młyn był parowy, później zyskał napęd elektryczny.
Młyn działał nieprzerwanie do 2016 r. Przeżył dwie wojny światowe, sześcioletnią okupację radziecką i polską transformację ustrojową. Do ostatniego przemiału w listopadzie 2016 r. młynarze pracowali na mlewnikach z 1934 r. Wszystkie młyńskie maszyny do dziś są sprawne, ale pozostają w uśpieniu jako eksponaty muzealne.
To jedyny w naszym kraju i w Europie, a być może i na świecie, tak duży obiekt młynarski z pełnym zabytkowym wyposażeniem udostępniony turystom.
Czego można się tu dowiedzieć? Przewodnicy, autentyczni młynarze pracujący w tym miejscu od kilkudziesięciu lat, opowiadają o historii Hilbertów, przemysłu i o współczesnych perypetiach zakładu produkującego mąkę. Mówią, jak mąka ta powstawała w młynie. Pokazują maszyny takie jak wspomniane mlewniki czy ogromne odsiewacze zawieszone na… trzcinach. Często w młynie organizowane są mączne warsztaty dla dzieci i inne wydarzenia, jak np. relaksacyjne koncerty na handpanie.
Młyn Hilberta czynny jest od wtorku do niedzieli w godz. 10.00-18.00 (wejście z przewodnikiem co godzinę, ostatnie o 17.00). Bilety kosztują 38/33 zł.

