Zawód: nocna niania. Izabela ma ADHD i niedosłuch, i… to jej supermoce w opiece nad maluszkami
Wyobraź sobie dwudziestą z rzędu nieprzespaną noc. Twoje dziecko płacze, Ty płaczesz razem z nim z bezsilności, a zmęczenie odbiera Ci zdolność logicznego myślenia. W tym momencie marzysz tylko o jednym: żeby ktoś przyszedł, przejął malucha, a Tobie pozwolił przespać ciągiem pięć godzin. Właśnie wtedy do akcji wkracza nocna niania. Izabela Pulit-Grzechynka w tej niezwykłej profesji odnalazła swoje miejsce na ziemi. Choć sama mówi o sobie, że ma ADHD i niedosłuch, to właśnie te dwie cechy uczyniła swoimi atutami w pracy z noworodkami i niemowlętami.
Dla Izabeli rola wieczorno-nocnej niani to nie jedyne zajęcie, ale idealne uzupełnienie codzienności. Jak sama przyznaje, jej tryb życia jest „porozwalany tak bardzo, że bardziej chyba się nie da”, więc praca w godzinach, gdy reszta świata kładzie się spać, wpisała się w jej rytm idealnie.
Jak trafiła do tego zawodu? Zadecydował przypadek.
– Zaczęło się od przypadkowej opieki nad maluszkiem, który wrócił prosto ze szpitala. Stało się to dzięki poleceniu mnie przez znajomą położną i świetną doradczynię laktacyjną, Paulinę Nowińską. To wspaniały fachowiec i jeszcze lepszy człowiek. Jej normalne, zdrowe podejście do życia bardzo poszerzyło moje horyzonty – wspomina Izabela.
W powszechnej opinii niania powinna mieć słuch absolutny, by usłyszeć każde stknięcie dziecka. Izabela udowadnia, że częściowy niedosłuch w świecie nocnego płaczu niemowląt może być… błogosławieństwem.
Dzieci to – jak pięknie określa Izabela – „emocjonalne łapacze”. Chłoną stres rodzica jak gąbka. Kiedy wykończona mama zaczyna panikować, maluch płacze jeszcze głośniej. Izabela nauczyła się tego we własnym domu – jej mąż z natury jest oazą spokoju i potrafił uciszyć ich własne dzieci w sekundę, podczas gdy przy mamie maluchy płakały. Idąc do obcych noworodków, Izabela przynosi ze sobą absolutny, wręcz hipnotyzujący spokój.
– Mam niedosłuch i najzwyczajniej w świecie pewne dźwięki odbieram ciszej od reszty otoczenia. Dzięki temu ostry płacz dziecka nie wywołuje we mnie natychmiastowego wyrzutu kortyzolu. Moja recepta? Spokój, śpiewanie pod nosem, tulenie i noszenie. Pewien trudny okres w życiu maluszka trzeba po prostu przejść i nie ma tu złotego środka – tłumaczy.
Czy po samym tonie płaczu z drugiego pokoju rozpozna, o co chodzi maluszkowi?
– No niestety nie, z racji niedosłuchu. Jak widać, ma to swoje plusy i minusy. Po samym głosie trafiam tak pół na pół. Ale za to bezbłędnie czytam mimikę niemowlęcia i ruchy jego rączek. Ciało dziecka mówi wszystko – stwierdza niania.
Izabela otwarcie mówi, że ma ADHD. Kocha tabelki, twarde deadline’y i strukturę. Wydawałoby się, że praca z nieprzewidywalnym niemowlakiem, który nie działa według żadnego harmonogramu, to dla takiej osoby koszmar. Stało się jednak odwrotnie.
– Czego nauczyła mnie ta praca? Cierpliwości! Jako osoba z ADHD musiałam odpuścić. Przy maluszku jest po prostu luz i całkowity spokój. I zdecydowanie przybyło mi empatii, wręcz całe tony – wyznaje.
Co ciekawe, Izabela szczerze przyznaje, że idąc na studia… nie znosiła małych dzieci i zarzekała się, że nie chce mieć własnych. Jednak wejście w środowisko ludzi, którzy towarzyszą noworodkom od pierwszych sekund życia, całkowicie zmieniło jej optykę. Dziś pracuje dorywczo u różnych rodzin, nie ma tu monotonii, a do każdego ze „swoich” maluszków ma ogromny sentyment.
Praca w nocy to ogromne wyzwanie dla organizmu. Izabela nie ukrywa, że nie ma cudownego lekarstwa na przestawienie zegara biologicznego.
– Nie mam patentu na odwrócony tryb życia, bo taki po prostu nie istnieje. Ludzki organizm jest zakodowany tak, że to noc służy do odpoczynku. Można starać się zrekompensować nieprzeżytą nockę w dzień, ale to nigdy nie będzie w stu procentach to samo regenerujące doświadczenie. Moja najlepsza rada dla osób pracujących w tym trybie: wysypiajcie się wtedy, kiedy to tylko możliwe i równoważcie to bardzo zdrowym stylem życia na co dzień – radzi.
Wiele młodych mam boi się prosić o pomoc lub zatrudnić nianię ze strachu przed oceną. Boją się usłyszeć: „dlaczego pani nie karmi?”, „dlaczego dziecko tak płacze?”, „w domu jest bałagan”. Izabela uważa, że jej największą siłą w budowaniu relacji z rodzicami jest totalna naturalność.
– Najgorsze, co może zrobić profesjonalna opiekunka, to patrzeć z góry na młodych rodziców i udawać, że zjadła wszystkie rozumy i wie wszystko najlepiej. Po pierwsze: tak po ludzku nie wolno robić, bo to natychmiast stwarza mur. Po drugie: ja wcale nie wiem wszystkiego! Cały czas się uczę, z każdym kolejnym dzieckiem. Stawiam na absolutną naturalność – podsumowuje Izabela.
Nocna niania to zawód przyszłości, który zdejmuje z barków rodziców to, co w początkach macierzyństwa najtrudniejsze – totalne fizyczne wycieńczenie. A historia Izabeli to piękny dowód na to, że cechy, które czasem uznajemy za ograniczenia, w odpowiednim miejscu i czasie stają się naszą największą supermocą.

