Ostatnie dni szkoły. Puszczać dziecko na lekcje, czy nie ma już sensu?
Podczas gdy część dzieci skrupulatnie odlicza dni do oficjalnego dzwonka, inne najchętniej rozpoczęłyby urlop nieco wcześniej. Jak na ten przedwakacyjny dylemat reagują rodzice i co o pustoszejących klasach myślą sami nauczyciele?
Czerwiec w pełni, prawie wszystkie książki wróciły do bibliotek, a oceny od dłuższego czasu bezpiecznie „wiszą” już w dziennikach elektronicznych. Właśnie w tym okresie w wielu domach jak bumerang powraca kultowe pytanie: „Mamo, a mogę nie iść do szkoły?”.
Część rodziców pozwala na „nie chodzenie”, a nawet robi już dzieciom wakacje.
– Oddali książki. Oceny wystawione. Z taką średnią jak ma, to ja sama zaproponowałam szybszy wyjazd na wakacje: taniej i bez tłumów jeszcze – mówi Izabela Szwarc o córce w podstawówce.
Spory odsetek rodziców nie widzi większego sensu w wysyłaniu dzieci na lekcje, na których i tak niewiele się już dzieje.
W liceach zdarza się, że na zajęciach pojawiają się 2-3 osoby.
– Ma bardzo dobrą frekwencję, więc odpuściłam – mówi Dorota o córce licealistce.
Zjawisko masowego znikania dzieci z lekcji na tydzień przed rozdaniem świadectw nie jest żadną nowością dla pedagogów. Nauczyciele doskonale widzą, że frekwencja w czerwcu drastycznie leci w dół. Zapytaliśmy ich, czy dzieci masowo opuszczają lekcje, czy to wcale nie problem?
– Opuszczają – mówi Katarzyna Kopacz-Brodowska. – Nawet w podstawówce, często za przyzwoleniem rodziców. No i są też wyjazdy rodzinne na tańsze wczasy przed sezonem – dodaje.
Puste ławki wcale nie spędzają nauczycielom snu z powiek, zwłaszcza gdy cały roczny program został już dawno przerobiony.
– Dla mnie to nie problem. Materiał mam zrealizowany i utrwalony we wszystkich klasach – przyznaje Magdalena Halikowska, nauczycielka w szkole średniej.
Krzysztof uczy informatyki w dwóch podstawówkach: publicznej i społecznej.
– Wiele dzieci z publicznej już nie chodzi na zajęcia, ale w szkole prywatnej chodzą raczej wszyscy – mówi.
Nie wszystkie dzieci pytają rodziców o możliwość pozostania w domu. Są i takie, które w szkole pojawiają się do ostatniego dzwonka i to z własnej woli.
– Moja nie pyta. Lubi szkołę i chodzi – cieszy się Kasia Majcher.
– U mnie niektórzy nie chcą wakacji – podkreśla nauczycielka wczesnoszkolna Agnieszka Bartkiewicz. – Ale tylko mała część nie chce wakacji, większość jest już zmęczona – przyznaje.

