Wejdź na matę i zobacz, czym jest ten „święty spokój” dla tych, którzy go wybrali

Kalendarzowa niedziela, 21 czerwca. Dla większości z nas to po prostu początek lata i najdłuższy dzień w roku. Ale dla milionów ludzi na całym świecie to również Międzynarodowy Dzień Jogi. Jeśli na dźwięk słowa „joga” przed oczami staje Ci szczupła influencerka zwinięta w precel na tle egzotycznej plaży, czas odczarować ten mit.

Czym tak naprawdę jest joga dla tych, którzy rozwijają matę każdego dnia lub zaledwie dwa razy w tygodniu? To nie sport, to nie religia.

Największym grzechem współczesnych mediów społecznościowych jest pokazanie jogi jako trudnej akrobatyki przeznaczonej wyłącznie dla rozciągniętych nastolatek. Przez to wiele kobiet rezygnuje, zanim w ogóle spróbuje, myśląc: „jestem za sztywna”, „to nie dla mnie”.

Osoby, które ćwiczą jogę od lat, powtarzają jednoznacznie: joga nie dba o to, jak głęboki jest Twój skłon. Joga dba o to, co dzieje się w Twojej głowie, kiedy go robisz.

Joga nie polega na zmuszaniu się do bólu. To proces, w którym uczysz się na nowo słuchać sygnałów, jakie wysyła Ci organizm. To delikatne rozciąganie kręgosłupa po całym dniu schylania się po zabawki i chwila na to, by poczuć, że Twoje ciało to dom, który zasługuje na troskę.

– Joga to moja droga zmiany, rozwoju. To droga do siebie, do zobaczenia, czego chcę od życia. To codzienna praktyka i osadzenie w tu i teraz. Styl życia dający odczucie spełnienia i spokoju w ciele, umyśle i duszy – mówi Luiza Hoszowska prowadząca w Świdnicy studio tańca i jogi.

Mata to miejsce, gdzie nikt nic od Ciebie nie chce

Współcześnie joga staje się często jedynym legalnym azylem. Kiedy wchodzisz na matę, zamykasz za sobą niewidzialne drzwi.

– Przez te 30 czy 45 minut nie jestem mamą, nie jestem żoną, nie jestem pracownikiem. Jestem po prostu Anną, która oddycha. Mata to przestrzeń, w której nie muszę niczego kontrolować, nikomu odpowiadać na pytania 'gdzie są moje skarpetki’ ani planować obiadu na kolejny dzień. To mój najtańszy i najbardziej efektywny terapeuta – mówi Anna Kalinowska z Warszawy.

Dla osób ćwiczących joga to przestrzeń absolutnego braku oceniania. Mata przyjmie Cię w wyciągniętych dresach, z rozczochranym kokiem i w gorszym humorze. Nie musisz z nikim rywalizować, nie ma tu licznika kalorii ani trenera krzyczącego „dasz radę jeszcze raz!”. Jest tylko akceptacja tego, w jakim punkcie dzisiaj jesteś.

Oddech, który ratuje życie

Gdyby zapytać joginów, co jest najważniejszym elementem ich praktyki, większość bez wahania odpowie: oddech. Na macie uczysz się oddychać głęboko, przeponowo, świadomie. Po co? Żeby potem wykorzystać to w prawdziwym życiu.

Joga dla tych, którzy ją ćwiczą, to tak naprawdę trening odporności psychicznej. Kiedy po raz setny w ciągu dnia słyszysz kłótnię rodzeństwa, kiedy zalewasz kawą czystą bluzkę na pięć minut przed wyjściem, albo gdy zmęczenie bierze górę – zamiast wybuchnąć, automatycznie bierzesz „jogowy”, głęboki oddech. Praktyka uczy, jak nie reagować z poziomu skrajnych emocji. Daje tę cenną sekundę pauzy między bodźcem a Twoją reakcją.

Joga „off the mat” – jak przenieść ten spokój do codzienności?

Niezwykłość jogi polega na tym, że ona nie kończy się w momencie zwinięcia maty do pokrowca. Ona dopiero wtedy się zaczyna. Osoby praktykujące zaczynają zauważać zmiany w codziennych nawykach. Siedząc przy biurku, nagle orientujesz się, że masz podkurczone ramiona i świadomie je opuszczasz, rozluźniając kark. Stojąc w gigantycznej kolejce w dyskoncie, zamiast denerwować się i klikać w telefon, robisz trzy głębokie wdechy i obserwujesz swoje ciało. Uczysz się odpuszczać – zlew pełen naczyń przestaje być powodem do awantury, jeśli Twoja bateria psychiczna jest pusta i potrzebujesz po prostu położyć się w pozycji relaksacyjnej (Savasana).

Jak zacząć w Dniu Jogi?

Jeśli dzisiejsze święto natchnęło Cię do spróbowania – zrób to na własnych warunkach. Nie musisz od razu zapisywać się do profesjonalnego studia. Włącz krótki, 15-minutowy filmik na YouTube dla początkujących (szukaj haseł typu „joga na stres” lub „joga dla kręgosłupa”). Zamknij drzwi do pokoju, poproś partnera o przejęcie dzieci na ten kwadrans i po prostu spróbuj pooddychać w ciszy. Bez oczekiwań, bez presji, z miłością do samej siebie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *