Bajka Mamkowo.pl: Złote Jabłko Przyjaźni
Bajka do czytania na głos przez rodzica/opiekuna.
W dalekiej krainie, za siedmioma lasami i siedmioma górami, znajdowała się niewielka wioska zwana Jabłoniowym Sadem. Wioska ta słynęła z przepięknych jabłoni, które co roku rodziły najsłodsze jabłka w całej krainie. Jednak jedna z tych jabłoni była szczególna – rodziła tylko jedno jabłko w roku, zwane Złotym Jabłkiem Przyjaźni.
Z tego powodu wszyscy mieszkańcy wioski czekali z niecierpliwością na moment zbioru. Zgodnie z legendą, każde dziecko, które spróbuje tego jabłka, stanie się najprawdziwszym przyjacielem. Jednakże, aby zasłużyć na kawałek złotego jabłka, trzeba było być serdecznym i uczynnym dla innych.
Pewnego dnia, kiedy czas zbiorów Złotego Jabłka Przyjaźni się zbliżał, w wiosce zamieszkał nowy chłopiec o imieniu Max. Był on bardzo nieśmiały, a jego odmienny akcent i nieco nietypowe ubrania sprawiły, że niektórzy rówieśnicy patrzyli na niego z dystansem. Szczególnie jeden z chłopców, Jacek, miał w zwyczaju wyśmiewać Maxa za każdym razem, gdy ten się głośno odezwał.

Max szybko poczuł się osamotniony, ponieważ większość dzieci we wsi nie odważyła się mu pomóc. Jednakże mała Ania postanowiła poznać Maxa bliżej. Pewnego dnia, gdy Max siedział sam pod jednym z drzew na skraju wioski, Ania podeszła do niego i zagaiła:
– Cześć! Jak się masz?
Max, nieco zaskoczony jej pytaniem, uśmiechnął się delikatnie.
– Dziękuję, że pytasz. Dziś jest trochę lepiej – powiedział.
To był początek ich przyjaźni. Każdego dnia Ania i Max spędzali razem coraz więcej czasu, bawiąc się i pomagając sobie nawzajem w codziennych obowiązkach. Ania opowiadała Maxowi historie o Złotym Jabłku Przyjaźni i marzyła o tym, że dostąpią zaszczytu jego spróbowania.

Kilka dni przed świętem zbiorów wydarzyło się jednak coś niespodziewanego. W nocy nad wioską przeszła gwałtowna burza. Silny wiatr łamał gałęzie, a ulewny deszcz zalewał ścieżki. Rankiem mieszkańcy z przerażeniem odkryli, że stara jabłoń, ta ze Złotym Jabłkiem Przyjaźni, została poważnie uszkodzona. Złote jabłko zniknęło.
W wiosce zapanował chaos. Niektórzy zaczęli podejrzewać kradzież. Palce szybko skierowały się w stronę Maxa – przecież był nowy, inny, nikt go dobrze nie znał. Jacek jako pierwszy głośno wypowiedział te oskarżenia.
Max, ze łzami w oczach, chciał uciec z wioski. Wtedy jednak Ania stanęła przed nim i powiedziała stanowczo:
– To nieprawda. Znam Maxa. On nigdy by czegoś takiego nie zrobił.
Ku zaskoczeniu wszystkich Jacek nagle spuścił głowę. Drżącym głosem przyznał, że to on zabrał jabłko, chcąc je ukryć, bo bał się, że nigdy nie zostanie wybrany i chciał choć raz poczuć się ważny. Wstydził się swojego zachowania i nie wiedział, jak naprawić błąd.
Starszyzna wioski długo milczała, po czym podjęła niezwykłą decyzję. Złote Jabłko Przyjaźni zostało podzielone na małe kawałki – wystarczające dla wszystkich dzieci, które tego dnia okazały odwagę, prawdę i serce. Bo, jak powiedział najstarszy z mędrców, prawdziwa przyjaźń rodzi się nie z nagrody, lecz z umiejętności przyznania się do błędu i wyciągnięcia ręki do drugiego człowieka.
Jacek przeprosił Maxa, a Max przyjął przeprosiny. Od tego dnia w Jabłoniowym Sadzie nikt nie był już „obcy”. Dzieci nauczyły się, że czasem jedno dobre słowo i odwaga, by stanąć w czyjejś obronie, mają większą moc niż jakiekolwiek magiczne jabłko.
A jabłoń? Choć tamtej nocy ucierpiała, wiosną znów zakwitła – piękniejsza niż kiedykolwiek wcześniej. Bo tam, gdzie rośnie przyjaźń, zawsze jest miejsce na nowe początki.
***

