Sezon na spadające jerzyki. Co zrobić z nielatającym ptaszkiem?
Na chodnikach, na parkingach, na skwerach – nieopodal bloków czy domów jednorodzinnych można teraz spotkać niewielkie ptaki, które potrzebują pomocy. Jak pomóc mądrze?
Są czasem mylone z jaskółkami – jerzyki to ptaki wędrowne, które zamieszkują prawie całą Europę (są jednymi z najszybszych ptaków spotykanych na naszym kontynencie), dużą część Azji oraz północną Afrykę. W Polsce występują na terenie całego kraju, najliczniej w dużych miastach. Zimują w południowej Afryce. Niegdyś jerzyki gniazdowały w dziuplach starych drzew albo szczelinach skał na stromych urwiskach czy przepaściach. Obecnie gniazdują przed wszystkim na budynkach.
Leśne Pogotowie Jacka Wąsińskiego z Mikołowa przez trzy dni przyjęło 134 jerzyki (a do tego 18 jaskółek, 11 pustułek, 11 srok i 64 inne dzikie zwierzęta, jak wiewiórki, jeże, czy drobne ptaki). Większość z nich to bezpośrednie ofiary rekordowego skwaru.
– Te ptaki dosłownie gotowały się w swoich gniazdach pod rozgrzanymi dachami, parapetami czy w niszach elewacji. Szukając ratunku i odrobiny chłodu, wyskakiwały na oślep. Te, które nie zginęły od uderzenia o beton, leżały na chodnikach w pełnym słońcu, skrajnie odwodnione – relacjonuje Jacek Wąsiński. – Jeśli widzicie na ziemi takiego ptaszka: nawet nie dzwońcie pytać, czy trzeba mu pomóc. To jest sytuacja zero-jedynkowa. Taki maluch sam sobie nie poradzi. Bez naszej pomocy na 100% zginie – zjedzą go mrówki, dopadnie kot albo wykończy słońce. Podnieście go, wsadźcie do bezpiecznego kartonika i po prostu przywieźcie do nas lub najbliższego ośrodka – dodaje.
Fundacja Dzika Nadzieja wzbogaciło się w ostatnich dniach o 25 jerzyków (a także: 4 oknówki, 2 wróble, 2 pustułki, 1 srokę, 1 kopciuszka i 1 gołębia rasowego).
– Pilnie poszukujemy wolontariuszy dla jerzyków. Ale świadomych, którzy wiedzą z czym to się wiąże. Zdecydowanych prosimy o kontakt pod numerem: 604 316 435 – apelują członkowie Dzikiej Nadziei.
– Sezon na jerzyki trwa w najlepsze, a takich małych „dinozaurów” trafia do nas każdego dnia coraz więcej. Każdy z nich ma swoją historię, ale wszystkie mają ten sam cel: dostać szansę na powrót do nieba – przekazują członkowie Fundacji Gruszętnik.
Widoczny na zdjęciu jerzyk został znaleziony w Świdnicy, na podwórku jednego z domów. Nie miał widocznych ran (gdyby miał, należałoby go zawieźć do weterynarza). Maluch dostał prowizoryczny domek i wodę. Poodpoczywał trochę, ale nie odleciał z wyciągniętej ręki (pamiętajcie, żeby nie podrzucać jerzyków, bo tylko możecie im zrobić krzywdę). Należało więc go przetransportować do specjalistów. Tylko gdzie? I jak to załatwić?
Jeśli macie w pobliżu azyl dla ptaków – śmiało tam jeźdźcie. A jeśli nie… Trzeba zadzwonić do straży miejskiej lub gminnej i zgłosić znalezisko. Strażnicy mogą podjechać albo też przez telefon wyrazić zgodę na przyjęcie ptaka do schroniska. Jerzyk ze zdjęcia trafił do Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Świdnicy. Jak się dowiedzieliśmy, nie jest sam – wielu jego współbraci i współsióstr zawitało do tego przybytku w ostatnich dniach.

