Lody w nagrodę? To nie jest dobry pomysł!

Jak będziesz grzeczna, to pójdziemy na lody. Jak posprzątasz pokój, to dostaniesz ciastko. Jak będziesz niegrzeczny, to nie kupię ci batonika! Przestań płakać, to dostaniesz deserek. Mówicie tak czasem do swoich dzieci? To bardzo źle!

Tak bardzo źle, że powinnam Ci teraz zabronić zjeść cukierka/czekoladkę/czy na co tam masz ochotę! I jak się z tym czujesz?

Ja lubię sobie kupić coś dobrego, gdy na to „zasłużę” np. ciężką pracą. Lubię sobie umilić słodkościami wieczór po ciężkim dniu. Utożsamiam słodycze z nagrodą, z pocieszeniem. I tyję.

Nie chcę tego dla moich dzieci. Dlatego robię wszystko, aby one nie traktowały słodyczy jako coś, co dostaje się w nagrodę, coś wyczekiwanego, coś, do czego się dąży. Nie pozwalam mówić mężowi, że córka nie dostanie lodów, bo się nie słuchała. Dlaczego? Od tego krótka droga do takiego postępowania dziecka: posłucham się rodziców, to kupią mi lody. Posprzątam, to zasłużę na cukierki. Zrobię coś, a wtedy oni mi zapłacą słodyczami.

Pewnie, że chciałabym mieć usłuchane dziecko. Takie grożenie odebraniem słodyczy i obiecywanie otrzymania ich to droga na skróty. Metoda „kija i marchewki”. I o ile z prawdziwą marchewką nie miałabym takich obiekcji („Posprzątaj szybko zabawki, a ja obiorę ci marcheweczkę i sobie ją schrupiesz!”), to już na stawianie niezdrowych smakołyków jako nagród się nie zgadzam.

Człowiek jest przekorny i często chce tego, czego się mu zabrania. A więc, jeśli będę dziecku z jakiego powodu zabraniała słodyczy, ono będzie ich bardziej pragnąć. To co, lepiej ciągle dawać słodycze? Nie, lepiej do wszystkiego podchodzić z rozsądkiem. Od małej słodkości jeszcze nikt nie umarł. Jeśli dziecko domaga się np. lizaka, bo zobaczyło go w sklepie, to spróbujmy odwrócić jego uwagę np. oferując banana. Jeśli nie wyjdzie, weźmy tego lizaka, ale pozwólmy go zjeść dopiero po obiedzie. I to nie: „Jak ładnie zjesz obiadek”, tylko po prostu – po obiedzie, bo taka jest kolej rzeczy, że najpierw je się coś treściwego, a później ewentualnie deser. I tego uczmy nasze dzieci.

Podchodźmy do żywienia naszych maluchów zdroworozsądkowo. Pewnie, że wolałabym, żeby moje dzieci w ogóle nie jadały słodyczy. Do trzeciego roku życia pilnowałam córki, teraz pilnuję syna. Żadnych cukierków, lizaków, nawet kawałka tortu na pierwsze czy drugie urodziny. Z trzecimi już nie będzie tak łatwo, wiem. Wszyscy jedzą, to dziecko też chce, więc dobrze jest zamówić coś zdrowszego niż ciasto przekładane masa maślaną i pokryte grubą warstwą kolorowego lukru… Albo wyjdźmy z założenia, że raz, na urodziny można zaszaleć (jednak tu znów pojawia się obawa, że przez takie traktowanie wyjątkowego torta urodzinowego nasze dziecko uzna, że słodycze to coś wspaniałego…).

Życie rodzica nie jest łatwe. Życie rodzica, który uwielbia słodycze, ale chce swoje dzieci żywić zdrowo, jest jeszcze trudniejsze. Wiecie, że te małe potworki z drugiego końca domu usłyszą szelest rozwijanego papierka od cukierka!

A gloryfikowanie czekolady, lodów, ciast przez mamusię („Zjem sobie ptasie mleczko, bo miałam ciężki dzień”) może się skończyć tym, że nasze dzieci też uznają jedzenie słodyczy za najlepsze lekarstwo na chandrę („Będę płakać, dopóki mi nie kupią tej czekolady!”), za najlepsze pocieszenie, za najlepszą nagrodę.

Jak to się może skończyć? Nadwagą, otyłością, cukrzycą typu drugiego, problemami z sercem, ze stawami i z kręgosłupem… Tego chcesz dla swoich dzieci? Pewnie, że nie.

Jeśli już musisz czymś przekupywać dziecko, przekupuj czasem z sobą. To dla dziecka cenniejsze niż jajko niespodzianka! Obiecaj np.: „Jak zrobisz porządek w pokoju, to pójdziemy do parku popuszczać latawiec”. „Zetrzyj stół, to będziemy mogli zagrać w chińczyka”. „Odrób lekcje, to później pójdziemy nad staw karmić kaczki”.

Takie przekupstwa działają (tak wiem, nie powinno się przekupywać dzieci, to niezgodne z duchem wychowania bez przemocy i rodzicielstwa bliskości…). I nie sprawią, że wasze dziecko stanie się nałogowym pożeraczem cukru.

Kiedy więc można iść z dzieckiem na lody? W sumie to zawsze (byle nie za często) – bez okazji, bez celebrowania samego spożywania lodów, traktując to bardziej jako wspólne spędzanie czasu – wyjście na spacer, a nie na lody. Nie róbmy tego w nagrodę, nie odbierajmy tej przyjemności za karę. Sprawmy, aby nasze dziecko miało zdrowe podejście do jedzenia. Mi tego zdrowego podejścia brakuje. Muszę je w sobie na nowo znajdować. Sprawmy, aby nasze dzieci nigdy go nie zgubiły!

Karolina Osińska-Marcińczyk

Zaciekawiło Cię to? Proszę podaj dalej!

One thought on “Lody w nagrodę? To nie jest dobry pomysł!

  • 15 sierpnia 2017 at 12:08
    Permalink

    Ja też się nagradzam lodami. I zdarza mi się przekupywać dziecko słodyczami. Czas to zmienić! Dzięki za ten wpis!!

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *