Blogmas 2017 – 9, czyli o sesji do kalendarza
Jednym z prezentów pod choinkę dla najbliższych jest u mnie zwykle kalendarz na następny rok. Dziś próbowałam zrobić 12 zdjęć moim dzieciom. Zrobiłam 3.
Niespełna dwulatek i czterolatka to mieszanka wybuchowa. Nie dało się tych dzieci utrzymać w miejscu, w kadrze, na tle scenografii. Dodatkowo fotograf ze mnie średni, co jeszcze bardziej utrudniało zadanie. A gdy Emilka miała dwa tygodnie, to tak cudnie do kalendarza pozowała!
Moje diabły wyczerpały mnie dziś dokumentnie. Zrobiliśmy styczeń, luty i grudzień. Próbowałam też zrobić zdjęcie letnie i choć cyknęłam wiele ujęć, obawiam się, że żadne z nich się nie nadaje do kalendarza… W tym miejscu pragnę pozdrowić serdecznie wszystkich fotografów dziecięcych!
Mój plan był taki, aby na każdym zdjęciu w charakterystycznej dla danego miesiąca scenerii pozowała dwójka moich dzieci. Misja zakończyła się klęską. Nie dało się, po prostu nie dało się utrzymać dwójki w kadrze.
Jutro marzec, kwiecień, maj, czerwiec, lipiec, sierpień, wrzesień, październik i listopad. Pomysły na fotki mam, ale nie wiem, czy mam tyle siły. Trzymajcie za mnie kciuki!
Karolina O-M

