Chudnij ze mną – odc. 4: Zmobilizuj się do ruchu

Dla niektórych to najtrudniejszy krok podczas odchudzania. Mnie akurat też to sprawia trudność – nie mogę zmobilizować się do ćwiczeń. Zasłaniam się wymówkami i tak mija dzień za dniem.

Lubię trenować. Jako nastolatka chodziłam na kick-boxing. Później stawiałam na przeróżne zajęcia fitness. Przed i w czasie ciąży z córką namiętnie chodziłam z kijami do Nordic Walking. Po narodzinach młodszego syna zaopatrzona w karnet do klubu korzystałam z siłowni i zajęć grupowych, szczególnie z jogi. Później jednak ogarnął mnie marazm i od tej pory nie mogę wrócić na tory treningowe.

Najtrudniej jest zacząć. Gdy już zawdziejemy dres i adidasy i wyjdziemy z domu, jest z górki. A później musimy wytrwać w postanowieniu. Co może nam w tym pomóc?

Najważniejszy jest dobry plan. Nie polegajmy na przypadku („A, jak będę miała jutro wolne pół godzinki, to wyjdę pobiegać”) – zapiszmy nasz trening w kalendarzu, drukowanymi literami. Najlepiej jeszcze dzień wcześniej przygotujmy sobie strój sportowy – „programujmy mózg” na to wydarzenie, jakim jest rozpoczęcie ćwiczeń.

Ludziom ze słomianym zapałem polecam umówić się na wspólne trenowanie z kimś, kto ma motywację do ruchu. Na przykład wyjście na Nordic Walking to super okazja do ploteczek. Ale przede wszystkim: jeśli już umówimy się z kimś na daną godzinę, to będziemy się czuć w obowiązku, aby się na spotkanie stawić.

Możemy też obwieścić wszem i wobec, że zaczynamy treningi. Napiszmy to na facebookowej ścianie, powtarzajmy w rozmowach ze znajomymi. Taka publiczna deklaracja także mobilizuje nas do walki o pozbycie się kilogramów.

Do niektórych przemawia tylko argument materialny. Zainwestuj więc w swoje treningi: kup buty do biegania, kije do maszerowania, orbitrek czy karnet na siłownię. Będzie Ci żal nie skorzystać z takich inwestycji. Masz małe dziecko? Możesz kupić wózek do biegania – są dość drogie, to prawda, ale tak wydane pieniądze sprawiają, że masz większą mobilizację do używania go zgodnie z przeznaczeniem.

A może zadziała na Ciebie rywalizacja? Możesz trenować z kimś znajomym i na przykład ścigać się w pokonywaniu kilometrów biegiem.

Często czytam w różnych tekstach poradnikowych o ustanawianiu sobie nagród za osiągnięcia. To dobry sposób na motywowanie, jednak trzeba to robić z głową. Nie obiecuj sobie ciastka z kremem za godzinę na siłowni czy pączka za pół godziny biegania po parku! Już lepiej: po każdym miesiącu regularnych treningów kup sobie nowy ciuch. W coraz to mniejszym rozmiarze!

KOM

 

Zobacz też inne odcinki z serii „Chudnij ze mną” na Mamkowo.pl:

* Chudnij ze mną – odc. 1: Kup zeszyt
O tym, że cele należy zapisywać odręcznie, najlepiej w czasie teraźniejszym.

* Chudnij ze mną – odc. 2: Zmierz się, zważ się
O tym, że warto odnotowywać swoją aktualną masę ciała i wymiary, aby obserwować postępy w działaniu. I o tym, jak obliczyć swój indeks masy – BMI.

* Chudnij ze mną – odc. 3: Pokochaj proste smaki
O tym, że odchudzanie to mądre jedzenie. I o pomysłach na przekąski.

* Chudnij ze mną – odc. 4: Zmobilizuj się do ruchu
O tym, jak nie mogę zmobilizować się do ćwiczeń, zasłaniam się wymówkami i tak mija dzień za dniem. Bo najtrudniej jest zacząć, jak tego dokonać? Odpowiedź na to pytanie w tym właśnie wpisie!

* Chudnij ze mną – odc. 5: Idź na zakupy
O tym, co możemy znaleźć w żywności sklepowej.

* Chudnij ze mną – odc. 6: Zapisuj, co jesz
O tym, po co Ci w końcu ten zeszyt, o którym trąbiłam w pierwszym odcinku.

 

Zaciekawiło Cię to? Proszę podaj dalej!

3 myśli na temat “Chudnij ze mną – odc. 4: Zmobilizuj się do ruchu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *