„Między biurkiem a sercem” – Rozdział 11

Tu zacznij czytać: „Między biurkiem a sercem” – Prolog

===

Katarzyna poczuła, jak serce bije jej szybciej, gdy tylko zobaczyła Łukasza stojącego przed jej drzwiami. To spotkanie nie było zaplanowane, ale coś w jego obecności sprawiało, że emocje w niej narastały. Był tu, tuż obok niej, a ona nie potrafiła ukryć w sobie sprzecznych uczuć. Z jednej strony wciąż pamiętała jego zdradę, ból, który wtedy poczuła, a z drugiej… ciągle czuła ten dziwny przypływ tęsknoty.

– Co tu robisz? – zapytała, choć w jej głosie nie było złości, raczej zaskoczenie, które wymieszało się z czymś więcej. Łukasz spojrzał na nią z lekko ukrytą nadzieją w oczach.

– Chciałem z tobą porozmawiać – odpowiedział, jakby to było najprostsze na świecie.

Zaprosiła go do środka, czując, że nie może uciec przed tym, co się dzieje. Stojąc w kuchni, poczuła, jak dziwna energia wypełnia przestrzeń. Łukasz podszedł do niej, a kiedy zaczęła nastawiać wodę na herbatę, poczuła na plecach jego ciepły oddech. Jego ręce delikatnie objęły ją w pasie. Zadrżała, nie wiedziała, co czuć. Ich ciała były blisko siebie, a emocje, które między nimi istniały, były tak silne, że aż nierealne.

– Nie wiem, co mam myśleć – szepnęła. Czuła, jak jej serce wali szybciej, jak w jej umyśle kłębią się sprzeczne myśli. Ale w tym momencie zrozumiała jedno: wciąż coś ją do niego przyciągało, mimo przeszłości, mimo zdrady, mimo wszystkich zranionych chwil.

Łukasz nie odpowiedział, tylko mocniej przycisnął ją do siebie. Cały ten moment był pełen napięcia, niepewności, ale też czegoś, co nie dawało się zignorować – czegoś, co wciąż ich łączyło.

Nalewała wody do czajnika, a on delikatnie ustami muskał jej kark. Tak, wiedział doskonale, że ona to uwielbia. Postawiła czajnik, a on obrócił ja ku sobie i wpił się w jej usta. Zachłannie całował, a ona oddawała pocałunek nie mniej zachłannie.

Wziął ją na ręce i zaniósł do łóżka. Położył ją na pościeli delikatnie, niczym najcenniejszy dar. Zdjął koszule i położył się przy niej.

– A pamiętasz, jak chcieliśmy kochać się na plaży w Hiszpanii? – zapytał, a ona parsknęła śmiechem. Podczas jednego z ich urlopów w Alicante zakradli się nocą na plażę i gdy byli już nadzy, jakiś starszy mężczyzna ich zauważył i podbiegł do nich z drewnianą laską. Zbierali w popłochu ubrania, koc i wino i uciekali, a starzec wciąż ich gonił wymachując laską, jakby chciał nią ich pobić. 

– Zawsze miałeś głupie pomysły.

– Teraz już mam tylko mądre – szepnął i pocałował ją gorąco. Jego usta zaczęły wędrówkę ku dołu jej ciała. Szyja, klatka piersiowa, brzuch… Kaśka głaskała go po głowie, ale gdy ta zeszła jeszcze niżej, zacisnęła palce na kosmykach jego włosów. Łukasz wiedział, że to nie jest objaw tego, że ona nie chciała więcej. Wręcz przeciwnie. Dał więc jej to, czego pragnęła i czego on pragnął. Gdy poczuł, że partnerka osiąga spełnienie, wrócił wyżej. Całując jej szyję wszedł w nią głęboko. Tak jak lubiła. On znał ją w końcu najlepiej.

*

Idąc rano do pracy Kaśka rozmyślała. Być może to, co miało miejsce między nią a byłym narzeczonym, nie było tylko związane z jej gniewem na Tomasza, ale z czymś głębszym. Może to, co czuła kiedyś do Łukasza, nigdy całkowicie nie zniknęło. Tomasz… Łukasz… Dariusz… Katarzyna potrząsnęła głową. Myśli o Darku są trudne do zrozumienia. Dlaczego w tym momencie pojawia się jego postać w jej głowie, dlaczego myśli o recepcjoniście, szczególnie po tym, co wydarzyło się z Łukaszem?

Dariusz to ktoś, kto w jej życiu pojawił się jakby przypadkiem, ale w jego towarzystwie poczuła się inna – bezpieczna, zrozumiana. Może to była subtelna reakcja na coś, czego jej brakowało, a może recepcjonista stał się dla niej symbolem stabilności, której tak bardzo pragnęła po burzliwych przeżyciach z Łukaszem i Tomaszem. Chociaż nie była jeszcze gotowa na to, by otworzyć serce na nowo, obecność Dariusza w jej myślach być może oznacza, że może on być kimś, kto pomoże jej odzyskać równowagę. Uświadomiła sobie, że ten mężczyzna reprezentuje to, czego szukała przez długi czas: prawdziwe zrozumienie, cierpliwość i wsparcie.

Doszła do biurowca i otworzyła szklane drzwi. Na recepcji siedziała Paulina. Darek zazwyczaj bywał tu popołudniami i wieczorami. W dzień studiował.

Kaśka odetchnęła z ulgą. Wjechała windą na piętro, na którym mieściła się agencja. Czuła, jak w jej piersi bije szybkie, pewne serce, a mimo to jej umysł był pełen chaosu. Wiedziała, że dzisiejszy dzień nie będzie łatwy. Wczorajsza noc z Łukaszem nadal krążyła w jej głowie, mieszając emocje i wątpliwości. Jednak, jak tylko weszła do biura, zauważyła, że jej praca to coś, czym musi się zająć, by nie dać się pochłonąć własnym uczuciom.

Gdy tylko przekroczyła próg, momentalnie do niej podbiegła Jola. Asystentka wyglądała na zaniepokojoną, jakby czekała na coś, a Katarzyna poczuła, że w jej oczach kryje się pytanie.

– Musimy porozmawiać – powiedziała Jola, chwytając Kaśkę za rękę. Jej ton był poważny, a w oczach nie było już tej radosnej energii, którą Katarzyna tak dobrze znała. – Co się dzieje? Wyglądasz, jakbyś miała na sobie cały ciężar świata.

Katarzyna spojrzała na nią zmieszana. Oczywiście, że zauważyła zmiany w jej zachowaniu, wciąż miała w głowie myśli o Łukaszu, Tomaszu i Dariuszu. Teraz, będąc tu, wiedziała, że nie może wchodzić w nowe dni, ciągnąc ze sobą ciężar przeszłości.

– To… to nic poważnego – odpowiedziała Kaśka, starając się zachować spokój. – Muszę po prostu skupić się na pracy. Jestem gotowa na dzisiaj.

Jola przyglądała się jej przez chwilę, jakby wiedziała, że coś kryje się pod powierzchnią. Jednak nie naciskała dalej.

– No dobrze, ale pamiętaj, że jestem tu, jeśli potrzebujesz porozmawiać – dodała asystentka szefa, a potem odeszła, zostawiając Katarzynę samą z myślami.

Ta odetchnęła, czując jak jej serce bije coraz szybciej. Wiedziała, że z każdą chwilą będzie musiała stawić czoła nie tylko przeszłości, ale także przyszłości, która stawała przed nią niepewna i pełna niewiadomych.

*

Prace nad scenariuszem reklamy radiowej dobiegły końca. Kaśka i Szymon byli bardzo z siebie zadowoleni. Teraz jeszcze tylko ostatnia faza: zaprezentowanie ich pracy klientowi.

Katarzyna usiadła obok praktykanta w taksówce, czując, jak napięcie w jej ciele powoli rośnie. Zaczynała czuć, jak w powietrzu narasta niezauważalne napięcie. Skończyli przygotowania do spotkania i wszystko wydawało się iść zgodnie z planem, kiedy nagle drzwi samochodu otworzyły się, a do środka wszedł Tomasz.

– Mogę jechać z wami? – zapytał i nie czekając na odpowiedź usiadł obok Katarzyny, ubrany w swój elegancki garnitur. Jego obecność momentalnie zmieniła atmosferę w taksówce. Kaśka poczuła, że jej serce bije nieco szybciej. Choć starała się tego nie pokazywać, w jej umyśle kłębiły się nieprzyjemne myśli.

W powietrzu wisiała gęsta cisza. Tomasz, mimo że starał się zachować profesjonalizm, nie patrzył na Katarzynę ani na Szymona. Jego wzrok był utkwiony w oknie, jakby próbował zignorować obecność obojga.

– Muszę być na tej prezentacji, to ważny klient – usprawiedliwił wtargnięcie do auta.

Kaśka nie mogła się oprzeć wrażeniu, że jest w pułapce – z jednej strony chciała, aby obecność szefa nie miała wpływu na jej pracę, z drugiej strony nie mogła oprzeć się pytaniom, które snuły się w jej głowie.

Szymon, który od razu wyczuł napięcie, starał się rozluźnić atmosferę. Z uśmiechem zaczął rozmawiać o technicznych szczegółach reklamy, zmieniając temat. Katarzyna przyłączyła się do rozmowy, starając się skupić na zadaniu, ale wciąż czuła niepokój w obecności Tomasza. Jego cisza, jego obecność, która była zarazem bliska i zarazem dziwnie obca, sprawiały, że czuła się rozbita na kawałki.

Taksówka sunęła w milczeniu przez ulice, a Kaśka  w myślach błądziła wśród wspomnień i uczuć, które związały ją z Tomaszem. Czuła, że coś się zmienia. Coś, co zmienia wszystko.

*

W sali konferencyjnej firmy produkującej napoje energetyczne Katarzyna i Szymon z werwą przedstawiali swój pomysł na reklamę radiową. Scenariusz, który opracowali, był dynamiczny, zabawny i idealnie dopasowany do energetycznego charakteru napoju. Katarzyna czuła dumę, widząc entuzjazm na twarzy przedstawicieli firmy. Obok niej Szymon błyszczał, z zapałem wyjaśniając szczegóły techniczne i kreatywne.

Tomasz, choć obecny, zdawał się nieco rozproszony. Kaśka zauważyła, że kiedy sekretarka weszła z kawą i wodą, jego wzrok zbyt długo spoczywał na niej. Ten drobny gest, tak charakterystyczny dla Tomasza, był dla Katarzyny kolejnym przypomnieniem, dlaczego powinna trzymać go na dystans. W jej głowie pojawiła się cicha przysięga: „Nigdy więcej nie pozwolę, żeby mnie oszukał lub zmanipulował”. Ten człowiek, choć pełen charyzmy, po raz kolejny udowadniał, że nie potrafi być lojalny.

Po zakończeniu spotkania przedstawiciele klienta byli zachwyceni, co dodało Kaśce energii. Na zewnątrz biurowca Tomasz zaproponował, żeby uczcili sukces wspólną kolacją. Szymon natychmiast się zgodził, ale Katarzyna wahała się. Myśl o spędzeniu wieczoru w obecności szefa budziła w niej mieszane uczucia. Jednak nie chcąc psuć atmosfery i być może chcąc skupić się na koleżeńskiej części wieczoru z Szymonem, zgodziła się.

Gdy wsiedli do taksówki zmierzającej do restauracji, Kaśka miała wrażenie, że ten wieczór może być początkiem czegoś, co wymknie się spod kontroli – i to na więcej niż jednym froncie.

*

Wieczór w restauracji upływał w lekkiej atmosferze, choć na Katarzynie ciążyła pewna presja. Szymon, wyraźnie podekscytowany sukcesem prezentacji, był w swoim żywiole. Rozwodził się nad scenariuszem, wychwalał kreatywność Kaśki, nie szczędząc pochwał za jej profesjonalizm. Tomasz początkowo słuchał z dystansem, ale wkrótce przyłączył się do rozmowy, dorzucając swoje uznanie.

– Kasiu, to naprawdę imponujące, jak prowadzisz projekty – powiedział dyrektor kreatywny z ciepłym uśmiechem, jego ton sugerował, że mówi coś więcej niż tylko o pracy. – Agencja wiele zyskuje dzięki twojemu zaangażowaniu.

Katarzyna, choć doceniała komplementy, czuła narastające zakłopotanie. Rumieniec, który pojawił się na jej twarzy, przyciągnął spojrzenia obu mężczyzn. „Muszę stąd wyjść, zanim ta sytuacja stanie się bardziej niezręczna”, pomyślała.

– Dziękuję wam obu za te miłe słowa, ale muszę już jechać do domu – powiedziała, podnosząc się od stołu.

Ledwo to powiedziała, jej telefon zaczął dzwonić. Na ekranie wyświetliło się imię: Łukasz. Wzdychając, odebrała.

– Cześć, Kasiu. Mam nadzieję, że nie przeszkadzam – powiedział Łukasz z delikatnym ciepłem w głosie. – Może spotkamy się dziś? Chciałbym z tobą porozmawiać.

Nie myśląc zbyt długo, zgodziła się.

– Dobrze. Gdzie się spotykamy? – zapytała, patrząc na obrus stołu, przy którym siedzieli Tomasz i Szymon. Obaj panowie zorientowali się, że Katarzyna rozmawia z mężczyzną. Tomek zmarszczył brwi. Gdy tylko usłyszeli: „Do zobaczenia za godzinę” – wymienili spojrzenia. Atmosfera przy stoliku, która wcześniej była swobodna, nagle zgęstniała.

*

Katarzyna spędziła kolejną noc z Łukaszem, a poranek przyniósł więcej pytań niż odpowiedzi. Gdy promienie porannego słońca wpadły przez okno jej sypialni, spojrzała na byłego narzeczonego, który jeszcze spał. Jego spokojna twarz przypominała jej wszystkie te chwile, które kiedyś ich łączyły – te dobre i te bolesne.

„To musi być ostatni raz” – pomyślała, odwracając wzrok. Jej serce biło szybko, pełne sprzecznych emocji. Z jednej strony czuła się dobrze przy nim, z drugiej wiedziała, że to nie jest rozwiązanie. „Nie mogę wracać do przeszłości, nawet jeśli wciąż jest dla mnie taki pociągający”.

Kiedy Łukasz w końcu się obudził, Kaśka siedziała już na brzegu łóżka, ubrana w szlafrok, trzymając filiżankę herbaty. Jego uśmiech był łagodny, pełen ciepła.

– Dzień dobry – powiedział, przeciągając się. – Wyglądasz pięknie, jak zawsze.

Odpowiedziała mu cichym uśmiechem, ale szybko zmieniła temat.

– Wiesz… Muszę być z tobą szczera. To… co się dzieje między nami… to nie ma sensu. Nie chcę cię ranić, ale muszę postawić granice.

Łukasz usiadł, przecierając twarz dłonią.

– Kasiu, rozumiem, że to wszystko jest dla ciebie trudne. Ale nie udawajmy, że to nie ma dla nas znaczenia. Nie możesz zaprzeczyć, że coś jeszcze nas łączy.

– Nie zaprzeczam – odpowiedziała, patrząc na niego poważnie. – Ale to, co nas łączy, to przeszłość. A ja potrzebuję stabilności i spokoju, nie powrotu do dawnych ran.

Łukasz westchnął, nie odpowiadając. Po chwili ciszy Katarzyna wstała.

– Muszę się zbierać do pracy – powiedziała, ruszając w stronę łazienki. – Proszę, Łukaszu… zrozum, że chcę poukładać swoje życie, ale nie mogę tego zrobić, ciągle wracając do tego, co było.

Kiedy wyszła z łazienki, Łukasz był już gotowy do wyjścia. Podszedł do niej, jeszcze raz próbując ją pocałować, ale odwróciła głowę.

– Żegnaj – powiedziała z lekkim drżeniem w głosie. Gdy zamknęła za nim drzwi, poczuła ulgę, ale i niepokój. „Czy rzeczywiście mogę zamknąć ten rozdział?”, zastanawiała się, nalewając sobie kolejną filiżankę herbaty. „I dlaczego w tym wszystkim wciąż myślę o innym mężczyźnie?”.

Czytaj:
„Między biurkiem a sercem” – Prolog
„Między biurkiem a sercem” – Rozdział 1
„Między biurkiem a sercem” – Rozdział 2
„Między biurkiem a sercem” – Rozdział 3
„Między biurkiem a sercem” – Rozdział 4
„Między biurkiem a sercem” – Rozdział 5
„Między biurkiem a sercem” – Rozdział 6
„Między biurkiem a sercem” – Rozdział 7
„Między biurkiem a sercem” – Rozdział 8
„Między biurkiem a sercem” – Rozdział 9
„Między biurkiem a sercem” – Rozdział 10
„Między biurkiem a sercem” – Rozdział 11
„Między biurkiem a sercem” – Rozdział 12