„Między biurkiem a sercem” – Rozdział 12
Tu zacznij czytać: „Między biurkiem a sercem” – Prolog
===
Wchodząc do biurowca, Kaśka od razu zauważyła coś, co wytrąciło ją z porannego zamyślenia. Przy recepcji, gdzie zwykle rankami widywała kogoś innego, stał Dariusz. Zawsze kojarzyła go z popołudniowymi zmianami, więc jego obecność o tak wczesnej porze była niespodzianką. Miał na sobie nieco bardziej formalny strój niż zwykle, co dodatkowo przykuło jej uwagę.
– Dzień dobry, Kasiu – powiedział z tym swoim charakterystycznym, ciepłym uśmiechem. – Co za miła niespodzianka tak wcześnie rano.
– Cześć – odpowiedziała, czując, jak policzki lekko się jej rumienią. „Co się ze mną dzieje?”, skarciła się w myślach. „Przecież nie jestem już nastolatką”.
– Co cię tu sprowadza o tej porze? – zapytała, starając się zachować neutralny ton.
– Awaryjna zmiana – wyjaśnił, patrząc na nią uważnie. – Czasem trzeba uratować sytuację.
Na chwilę ich spojrzenia się spotkały i Kaśka poczuła dziwny dreszcz. Odetchnęła głęboko, starając się opanować emocje.
– No cóż, to dobrze, że mają ciebie w takich sytuacjach. Miłego dnia – dodała szybko, kierując się w stronę windy.
– Tobie też – odparł z nutą czegoś, czego nie potrafiła zidentyfikować.
W windzie opadła ciężko na ścianę kabiny, pozwalając sobie na chwilę chaosu w głowie. „Dlaczego przy nim czuję się jak w liceum? Dlaczego wciąż nie mogę przestać o nim myśleć?”.
Te pytania krążyły w jej myślach, podczas gdy czekała na początek kolejnego dnia pracy, który, jak przeczuwała, nie przyniesie spokoju.
*
Kaśka zaskoczona i nieco zirytowana decyzją Tomasza spojrzała na dokumenty dotyczące nowego projektu. Szef wyjaśnił, że chodzi o kampanię dla prestiżowej marki kosmetycznej, która miała ogromny potencjał.
– Współpraca z Justyną będzie dobra dla projektu – powiedział z uśmiechem, który miał ją uspokoić, ale tylko wzbudził jej niepokój. – Ona zna oczekiwania klienta i ma już doświadczenie w pracy przy takich kampaniach.
Katarzyna skinęła głową, starając się ukryć mieszankę frustracji i nieufności, która zaczęła w niej narastać. Tomasz zabrał jej praktykanta Szymona, w zamian dając swoją kochankę! Przypomniała sobie jego wcześniejsze zapewnienia, że romans z Justyną to przeszłość. Czy teraz jednak nie próbował ponownie wciągnąć Justyny w swój orbitę pod pretekstem współpracy?
Podczas pierwszego spotkania projektowego Justyna zachowywała się profesjonalnie, ale z lekko wyczuwalną nutą tryumfu. Jej uśmiechy rzucane w stronę szefa nie umknęły uwadze Kaśki.
„Czas pokaże, czy to prawdziwie zakończony rozdział” – pomyślała Katarzyna, decydując, że nie będzie pozwalać, by osobiste relacje Tomasza wpływały na jej profesjonalizm.
W przerwie Justyna podeszła do niej z kubkiem kawy.
– Mam nadzieję, że nasza współpraca będzie owocna – powiedziała z delikatnym uśmiechem.
– Liczę na to samo – odparła Katarzyna z kamienną twarzą, ale w głębi duszy obiecała sobie jedno: „Nie dam się zmanipulować ani Justynie, ani Tomaszowi”.
Tego samego dnia po pracy Kaśka odebrała telefon od Łukasza, który, jak się okazało, miał dla niej niespodziankę. Jej myśli błądziły jednak nie tylko przy byłym narzeczonym. Subtelne spojrzenia i ciepłe słowa Darka wydawały się jej jedynym źródłem szczerości w całym tym chaosie. Co ciekawe, nie myślała o nim w tym romantycznym sensie. Bardziej jak o przyjacielu.
*
Siedząc przy swoim biurku przeglądała kolejne maile, gdy jej uwagę przykuło nazwisko Justyny w jednym z łańcuchów korespondencji. Dokumenty, które przesłała młoda praktykantka, miały wyraźne notatki od Tomasza, wskazujące na regularną współpracę. Katarzyna poczuła, jak zalewa ją fala złości i rozczarowania.
Jeszcze tego samego dnia, gdy Tomasz wrócił z lunchu, weszła do jego gabinetu, zatrzaskując drzwi za sobą.
– Myślałam, że obiecałeś, że to skończone – powiedziała stanowczo, krzyżując ręce na piersi. – Dlaczego nadal masz z nią kontakt?
Tomasz westchnął, jakby przewidywał tę konfrontację.
– To tylko zawodowa współpraca – odparł, opierając się o biurko i próbując złapać jej spojrzenie. – Justyna pracuje przy jednym z projektów, a ja jestem jej opiekunem. To nic osobistego.
– Nic osobistego? – Jej głos zadrżał od gniewu. – To o tyle ciekawe, że zapewniałeś mnie, że nie będzie już między wami żadnych relacji, nawet zawodowych. Jak mam ci ufać, skoro ciągle coś ukrywasz?
Tomasz przeszedł wokół biurka i stanął bliżej niej, jakby próbując załagodzić sytuację.
– Kasiu, musisz mi uwierzyć. Nie ma między mną a Justyną żadnych uczuć. To przeszłość. Skupmy się na tym, co mamy teraz – powiedział, ujmując jej ręce.
Kaśka wyrwała się z jego dotyku, czując, że jego słowa brzmią pusto. Jego spojrzenie, choć ciepłe, zdawało się bardziej próbą manipulacji niż szczerym wyrazem uczuć. Czuła, że balansuje na cienkiej granicy między pragnieniem a zdrowym rozsądkiem. Mimo wszystko emocje związane z Tomaszem nadal ją więziły, jakby była uwięziona w wirze, z którego nie potrafiła się wyrwać.
– Nie wiem. Naprawdę nie wiem – powiedziała w końcu, opuszczając gabinet z ciężkim sercem. W jej głowie rodziły się wątpliwości, które nie dawały jej spokoju.
*
Gdy Katarzyna wracała zmęczona z pracy, zauważyła, że Łukasz czekał na nią przed wejściem do kamienicy. W ręku trzymał niewielkie pudełko przewiązane satynową wstążką.
– To dla ciebie – powiedział z ciepłym uśmiechem, wręczając jej prezent. – Myślałem, że może ci się spodoba.
Przyjęła paczuszkę, zastanawiając się, co tym razem zaplanował jej były narzeczony. Kiedy odwiązała wstążkę i zajrzała do środka, zobaczyła mały globus, identyczny jak ten, który kupili kiedyś na targu podczas wspólnej podróży do Toskanii. Była to jedna z ich ulubionych pamiątek, symbol planów wspólnych podróży dookoła świata.
– Pamiętasz? – zapytał patrząc na nią uważnie. – To miała być nasza przyszłość. Nasze marzenie.
Słowa Łukasza i widok globusa wywołały w niej lawinę wspomnień. Przypomniała sobie ciepłe wieczory spędzone na rozmowach o tym, dokąd jeszcze pojadą, i o świecie, który mieli wspólnie odkrywać. Jednak zaraz po tych ciepłych obrazach pojawiło się wspomnienie zdrady, które sprawiło, że teraz stała na rozdrożu.
– Dziękuję, to naprawdę piękny gest – zaczęła powoli, starając się nie zdradzić, jak bardzo dotknął ją ten prezent. – Ale czasami przyszłość powinna pozostać przeszłością.
– A co, jeśli możemy zacząć od nowa? – zapytał niemal szeptem. – Kasiu, wiem, że cię zawiodłem. Ale zmieniłem się. Naprawdę. Zasługujemy na drugą szansę.
Przez chwilę milczała. Nie wiedziała, czy globus w jej dłoniach jest symbolem utraconej przeszłości, czy być może mostem do czegoś nowego.
– Nie wiem – odpowiedziała w końcu. – Naprawdę nie wiem.
W jej głosie była nuta wahania, ale też coś, co Łukasz odebrał jako maleńką szansę. Może wciąż miał możliwość odzyskania jej serca. Może.
*
Wpuściła go do środka, choć od pierwszego momentu czuła, że jego energia tego wieczoru była intensywniejsza niż zwykle. Gdy tylko zamknęła drzwi, Łukasz od razu skrócił dystans między nimi.
– Kasiu, proszę – zaczął, a w jego głosie słychać było jednocześnie pasję i desperację. – Nie możemy tak tego zostawić. Nie ty i ja.
Zamiast jednak pozwolić jej odpowiedzieć, pochylił się i próbował ją pocałować. Katarzyna delikatnie, ale stanowczo odsunęła się, stawiając między nimi niewidzialną barierę.
– Łukasz, proszę cię. Nie rób tego – powiedziała cicho, ale zdecydowanie.
– Dlaczego nie? – zapytał, próbując złapać jej wzrok. – Przecież widzę, że coś do mnie czujesz. Nie powiesz mi, że ta noc nic nie znaczyła.
– Nie powiem, bo znaczyła – odpowiedziała, a on zamarł, jakby nie spodziewał się tak szczerego wyznania. – Ale to nie znaczy, że mogę tak po prostu zignorować wszystkiego, co było wcześniej. Muszę to przemyśleć. Potrzebuję czasu. Nie możesz tak po prostu wrócić i z miejsca oczekiwać, że wszystko będzie jak dawniej.
Łukasz zamilkł na chwilę, jakby ważył jej słowa. W końcu westchnął ciężko, opierając dłonie na biodrach.
– Dobrze. Nie będę naciskał – powiedział w końcu, choć jego ton zdradzał wyraźne rozczarowanie. – Ale jedno ci powiem, Katarzyno: ja się nie poddam. Będę walczył o ciebie, choćbyś miała mnie odrzucać za każdym razem.
Jego słowa wywołały w niej mieszankę emocji. Jednocześnie czuła ulgę, że dał jej przestrzeń, ale też niepokój, bo jego wytrwałość mogła się okazać równie pociągająca, co trudna do odrzucenia.
– Naprawdę musisz dać mi czas – powtórzyła.
On skinął głową, a potem, ku jej zaskoczeniu, po prostu sięgnął po swoją kurtkę i ruszył w stronę drzwi.
– Zadzwonię jutro – rzucił przez ramię, wychodząc.
Gdy drzwi zamknęły się za nim, Katarzyna usiadła na kanapie. Wiedziała, że jej serce i umysł stoczą długą walkę, zanim znajdzie odpowiedzi na pytania, które krążyły w jej głowie.

